Jestem na zielonej łące. Pełnej kwiatów, motyli i ogromnych
drzew. Czuję się tu wspaniale. O nic nie muszę się martwić. Nagle poczułam dotknięcie na moim lewym barku.
Natychmiastowo odwróciłam się i ujrzałam moich rodziców. Powiedzieli
- Nie bój się . To tylko my. Wiemy , że cierpisz, ale
niedługo ci to wynagrodzimy. Poczekaj jeszcze trochę. Zamarłam. Zaczęli się
oddalać, a moje kończyny jakby odmówiły posłuszeństwa. Zdołałam wykrzyczeć - Zaczekajcie! – ale ich już nie było .
Zniknęli! Powoli po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Nie mogłam
się opanować. Nagle mój sen coś przerwało. Jakieś dziwne odgłosy.
*dryń*, *dryń . – Głupi budzik! Niechętnie zwlokłam się z
łóżka i poczłapałam do łazienki. Weszłam po prysznic i gdy zimnie krople oblały moje ciało
przebudziłam się. Ubrałam wcześniej naszykowane rzeczy , włosy spięłam w
niedbały kucyk i zeszłam na śniadanie. Ciotki nie było. Może jeszcze spała, lub
wyszła do pracy. Nie wiem .Może to lepiej że jej tu teraz nie ma. Zrobiłam
sobie kanapki z serem, nalałam herbaty do kubka i usiadłam przy stole. Zaczęłam
myśleć o dzisiejszym śnie. O tym co powiedzieli mi rodzice, że moje cierpienia
się niedługo skończą. Co to miało oznaczać? Z przemyśleń wyrwał mnie głos
cioci.
- O czym tak myślisz? Idź już lepiej bo się do szkoły
spóźnisz ! – krzyknęła. No tak, już zaczęła się męczarnia. Ciągłe krzyki i
awantury o byle co. Już mam tego dość. Założyłam tylko buty, w biegu złapałam
torbę i wybiegłam z domu. Do szkoły miałam jakieś 20 minut, więc do uszu
włożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać piosenki : Stay - Rihanna . Gdy jej
słucham zapominam o wszystkim. Liczy się dla mnie tylko muzyka. Nim się
obejrzałam byłam już pod budynkiem szkoły. Weszłam niepewnym krokiem do szatni.
Rozebrałam się i podbiegłam do szafki, aby wyjąć potrzebne książki. Równo o
8:00 wybił dzwonek na lekcję. Pierwsza była geografia. Nawet lubiłam ten
przedmiot. Usiadłam w mojej ławce czyli
na samym końcu w prawym rogu. Zawsze siedziałam sama bo kto by chciał siedzieć
z taką dziewczyną jak ja? Gdy nauczycielka weszła do klasy oznajmiła nam że
dziś dołączy do nas nowa uczennica – Natalia Clark . Jakoś się tym nie
interesowałam bo po co? Pewnie nie polubi mnie tak jak wszyscy w tej szkole.
Nagle do klasy wpadła dziewczyna, blondynka nawet ładna. Przeprosiła za
spóźnienie, przedstawiła się i pani Anne pozwoliła jej wybrać miejsce, w którym
chce siedzieć . Wybrała właśnie te obok mnie. Nawet się ucieszyłam bo będę
mogła z kimś porozmawiać na nudnej lekcji, ale ciągle po głowie chodzi mi
pytanie „ Czy ona mnie polubi”? No właśnie. W połowie lekcji dziewczyna zaczęła
coś do mnie szeptać, jednak nie słuchałam jej bo moje myśli wypełniał
dzisiejszy sen . Już sama nie wiem co mam o tym myśleć. Dzwonek zadzwonił i
cała klasa wybiegła na korytarz niczym małpy z buszu. Ja wyszłam jako ostatnia.
W oddali zauważyłam blondynkę, która jest od dziś w naszej klasie. O ile dobrze
pamiętam to jest Natalia. Chciałam ją przeprosić że jej nie słuchałam. Gdy
stanęłam przy swojej szafce zauważyłam że Natalia otwiera szafkę obok mnie . To
był dobry moment do przeprosin. Stanęłam tuż z nią i poklepałam ją po ramieniu.
Tak odwróciła się wystraszona, ale gdy zobaczyła mnie uśmiechnęła się . Trochę
się zdziwiłam ale zaczęłam rozmowę:
- Hej. Jestem Weronika. Przepraszam, że nie odpowiedziałam
na twoje pytania w czasie lekcji, ale zamyśliłam się.
- Okej . Nic nie szkodzi. Każdemu się zdarza. A tak
zapomniałam. Ja jestem Natalia. Mam nadzieje, że zgadzasz się, abym mogła obok
ciebie siedzieć?
- Jasne że tak. Brakowało mi osoby towarzyszącej na
lekcjach. W końcu będę miała z kim porozmawiać bo nikt w tej szkole mnie nie
lubi .
- Jak to ? Z dziwnym wyrazem twarzy zapytała Natalia.
Przecież wyglądasz na miłą i koleżeńską dziewczynę. Bo taka byłam –
odpowiedziałam. Ale nie chcę teraz o tym rozmawiać. Opowiem ci wszystko ale nie
teraz. Wiedziałam, ze mogę jej powiedzieć o wszystkim, że mogę jej zaufać.
Kolejne lekcje minęły bardzo szybko i miło w towarzystwie Natalii. Cieszę się,
że ją poznałam. Gdy zadzwonił dzwonek kończący ostatnią lekcję wybiegłam z
klasy i szybko powędrowałam do domu, ponieważ nie chciałam się spóźnić. Ciotka
zapewne zaczęła by krzyczeć, że się na obiad spóźniłam, a to byłby koszmar.
Wbiegłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Jakoś nagle straciłam
apetyt. Położyłam się na łóżku i zatraciłam się w krainie moich marzeń. Nawet
nie wiem kiedy zasnęłam i spałam tak do rana. Może potrzebowałam aż tak dużo
wypoczynku? Kto wie. Ale był to najpiękniejszy sen w moim życiu. Jeszcze nigdy
się tak nie czułam. Opisywał on spotkanie z jakimś chłopakiem w dziwnej
sytuacji. Nie wiem kto to był bo nie widziałam jego twarzy, ale polubiliśmy się,
a co najważniejsze pokochaliśmy się. Może to mieli na myśli moi rodzice? Takie
życie bez cierpienia. Mieć przy sobie mężczyznę, który cię kocha. To mogło być
to.
____________________________________________________________________________
Jest rozdział 1 . Wiem , że to początek ale wczoraj było 50 wyświetleń bloga i ani jednego komentarza. Proooszę Was komentujcie, to bardzo pomaga i dodaje motywacji. Bo jeśli nikt nie komentuje to nie wiem czy mam po co i dla kogo pisać . Na początek taka jedna zasada:
Czytasz=Komentujesz
Wera ;* xx
____________________________________________________________________________
Jest rozdział 1 . Wiem , że to początek ale wczoraj było 50 wyświetleń bloga i ani jednego komentarza. Proooszę Was komentujcie, to bardzo pomaga i dodaje motywacji. Bo jeśli nikt nie komentuje to nie wiem czy mam po co i dla kogo pisać . Na początek taka jedna zasada:
Czytasz=Komentujesz
Wera ;* xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz