środa, 27 marca 2013

Rozdział 5


Rano obudziłam się z uśmiechem na buzi. To przez wczorajszy dzień. Naprawdę było bardzo miło. Polubiłam Justina, ale nie sądzę, że między nami coś będzie. Jest bardzo dobrym przyjacielem, ale tylko to. Nie chcę niczego więcej. Pewnie wam nie mówiłam, ale przed śmiercią rodziców miałam chłopka- Toma. Leciał tylko na moją kasę. Gdy dowiedział się, że moi rodzice zmarli rzucił mnie. Myślał, że sobie nie poradzę i stracę cały majątek, ale tak nie było.  To dlatego nie chcę mieć teraz chłopaka. Czuje jakby to zdarzyło się wczoraj a nie ponad 10 lat temu. Od tego czasu nie miałam nikogo. Może wyszło mi to na dobre ? Zaczęłam się ubierać, bo w końcu trzeba iść do szkoły. Pomalowałam się i gotowa do wyjścia zeszłam na dół. Wpadłam do kuchni gdzie siedziała ciotka. Wzięłam tylko jabłko ze stołu i już chciałam wychodzić gdy zatrzymał mnie jej głos.
-Poczekaj- powiedziała
- Nie mam teraz czasu. Śpieszę się.- wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
  Po 20 minutach dotarłam do szkoły. Szłam przez korytarz i na końcu zauważyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam do niej i chciałam się przywitać, a ta mnie spławiła. Chciałam jej spytać o co chodzi, ale dzwonek oznaczający początek lekcji przerwał mi tę czynność. 7 lekcji minęło szybko. Natalia na żadnej z przerw się do mnie nie odzywała. Nie wiem o co jej chodzi, ale muszę się tego dowiedzieć. Gdy wychodziłam już za mury szkoły zaczepił mnie Justin. Zapytał mnie czy nie pójdę z nim na spacer. Już miałam mu odpowiedzieć, ale przerwał mi mój dzwoniący telefon:
- Halo ? Weronika to ty?
- Tak to ja o co chodzi ?- zapytałam
- Wiesz, mam do ciebie prośbę- mówiła Jess. To ona zajmuję się teraz firmą. – Jedna redaktorka, która miała przeprowadzić wywiad i zrobić sesję zdjęciową takiemu zespołowi miała wypadek, czy mogłabyś ją zastąpić?
- Oczywiście, że tak . Kiedy mam przyjechać ?- zapytałam
- Teraz! Wjedź do firmy po aparat i pytania do gwiazd, tylko szybko . To ma się zacząć za godzinę!
- Jasne już lecę, Na razie- rozłączyłam się
Musiałam odmówić Justinowi, ale umówię się z nim kiedy indziej. Biegiem wpadłam do domu, odłożyła torbę i przebrałam się. Po 10 minutach szykowania się. Jeej to rekord bo zazwyczaj robię to przez 30 minut, wybiegłam z domu jak oszalała i popędziłam do metra , które miało zawieźć mnie pod firmę.
Stoję teraz przed drzwiami firmy. Przypomina mi o rodzicach, ale dam rade. Wpadałam do środka i popędziłam do windy. Wcisnęłam guzik z numerem 10 i czekałam aż winda dojedzie. Gdy się zatrzymała wbiegłam szybko do pomieszczenia gdzie znajduje się Jess. Podała mi pytania i aparat i kazała lecieć bo się spóźnię. Szybko podjechałam pod miejsce gdzie miał odbyć się wywiad i sesja zdjęciowa. Wpadałam tam jak oszalała, bo wiedziałam, że się spóźniłam. Przed drzwiami, w którym miałam wykonywać swoją pracę stało 5 całkiem przystojnych chłopaków. Wpuściłam ich do środka przedstawiłam się, oni również. Mówili, że są One Direction. Natalia jakby ich zobaczyła to by chyba zemdlała, bo wiedziałam, że jest ich fanką. Nie lubiłam takich gwiazd. Zawsze myślałam, że są tacy jacyś dziwni. Po 30 minutowej rozmowie z One Direction uważam, że się myliłam. Oni są bardzo fajni, zabawni, ale też wrażliwi. Tylko tyle o nich teraz wiem. Przeszliśmy do sesji zdjęciowej. Po 2 godzinach turlałam się po podłodze ze śmiechu. Chłopcy są tacy zabawni, mają duże poczucie humoru, a szczególnie Louis. Każdy ma w sobie coś co mnie do nich przyciąga. Najbardziej spodobał mi się Harry. Te jego loki, zniewalający uśmiech, dołeczki w policzkach i zielone oczy. Ahh … to tylko marzenia. Bo przecież to gwiazda…
- Heeej, mała! – z moich rozmyśleń wyrwał mnie melodyjny głos Harry’ego .- O czym tak myślisz, a może o kim ? O mnie- lekko zachichotał.
- Nie.- skłamałam. Myślałam o moich rodzicach, ale to nie ważne. – wstałam z miejsca i podeszłam do aparatu, aby zobaczyć jakie zdjęcia zrobiłam. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Szybko się obróciłam i ujrzałam Harry’ego z bananem na twarzy.
- Opowiedz o tym . – poprosił
- To długa historia Harry. – próbowałam się jakość wykręcić.
- Mam czas.- odpowiedział
- Nie teraz. Obiecuje, że ci powiem, ale następnym razem. – dodałam też ciche- jak będzie następny raz. Myślałam, że nie usłyszy, ale usłyszał.
- Oczywiście, że będzie następny raz- odpowiedział i uśmiechnął się do mnie pokazując te śliczne dołeczki. Wsunął mi do kieszeni jakąś karteczkę, ale nie miałam czasu jej przeczytać, bo do pomieszczenia wpadła reszta chłopaków i powróciłam do swojej pracy.
                                                                 *********
Leżę na łóżku i rozmyślam o Harrym. Jest taki słodki. Ahh… . Chciałabym się jeszcze z nim spotkać, ale jak? Przypomniałam sobie, że wkładał mi do kieszeni jakąś karteczkę. Podbiegłam do krzesełka na którym wisiały moje spodnie i wyciągnęłam karteczkę z jego numerem telefonu i prośbą, abym jeszcze dzisiaj zadzwoniła. Przez chwilę się wahałam czy mam to zrobić, ale raz się żyje- powiedziałam w myślach. Wybrałam numer Harry’ego i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
(Perspektywa Harry’ego)
Jak zobaczyłem Weronikę i dowiedziałem się, że to z nią mam spędzić resztę dzisiejszego dnia, ucieszyłem się. Jest bardzo zabawna, wrażliwa i wiele innych. Taki ideał dla mnie, ale coś ją gnębi , wiem to ! Od samego początku mi się spodobała i nie ukrywam liczę na coś więcej. Oczywiście nie tak od razu :D Włożyłem do kieszeni jej spodni karteczkę z moim numerem telefonu i prośbą, żeby zadzwoniła. Od kiedy wróciliśmy do domu nie opuszczam swojego fona na krok. Czekam na jej telefon. Nagle usłyszałem dzwonek swojego telefonu. Jakiś nieznajomy numer. Odebrałem z myślą, że to właśnie ona dzwoni. Nie myliłem się. W słuchawce usłyszałem słowa:
- Hej. To ja Weronika. Kazałeś zadzwonić, więc o co chodzi ?- zapytała
- Chciałbym się z tobą spotkać! Masz jutro czas ?- zapytałem z nadzieją w głosie
- Jutro jest sobota, więc jak najchętniej. A gdzie i kiedy ?- gdy wypowiedziała te słowa cieszyłem się w duchu.
- Hmm… Jeszcze nie wiem, to może po ciebie przyjdę, tylko podaj adres.
- Wolałabym nie. Opowiem ci wszystko jak się spotkamy ! To może o 15 w parku obok placu zabaw, co ? – zapytała
- Jasne. Wiesz, przepraszam, ale ci wariaci już mnie wołają to do jutra, tak ?
- Do jutra, Dobranoc- odpowiedziała i się rozłączyła.
Nagle do pokoju wpadł Louis.
- Louis! Mama cię pukać nie nauczyła?- zapytałem nerwowo.
- Zawsze wchodzę to twojego pokoju bez pukania. Sam mi kazałeś! – odpowiedział
- Tak, przepraszam. Nie chciałem.
- Okej- odpowiedział.- A kto do ciebie dzwonił?
- Weronika, umówiłem się z nią na jutro- odpowiedziałem z radością w głosie
- Uuu … Stary. Jest bardzo inteligentną dziewczyną. Nie zmarnuj tego bracie- powiedział
- Wiem i nie zamierzam. Wstałem z łóżka i podszedłem do drzwi. –Idziesz- zapytałem Lou. Ten wstał i wyszedł razem ze mną. Na dole chłopacy się wygłupiali. Dołączyliśmy do nich i tak spędziłem następne 3 godziny. O 1:00 zrobiliśmy się śpiący, więc każdy udał się do swoich pokoi. Wykąpałem się i ułożyłem się w moim wygodnym łóżku. Zasnąłem z myślą o jutrzejszym dniu. Jestem przekonany, że będzie to jeden z najlepszych  w moim życiu.
(perspektywa Weroniki)
Po rozmowie z Hazzą zadzwoniłam do Natalii. Musiałam komuś o tym powiedzieć. O tym, że spotkałam One Direction i umówiłam się z jedną z tych gwiazd. Po 2 sygnałach odebrała. Powiedziałam jej, że ma wziąć rzeczy, które będą jej potrzebne w czasie nocowania u mnie. Ciotki nie było bo wyjechała na jakieś szkolenie, więc dom był pusty. Nie chciała zbytnio przyjść, ale jakoś ją przekonałam, w końcu ma się ten dar. Przyszła po niecałych 30 minutach. Okazało się, ze mieszka 3 ulice dalej od mojego rodzinnego domu. Gdy zadzwonił dzwonek zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. W progu stała Natalia wpuściłam ją i poszłyśmy do mojego pokoju. Po drodze wstąpiłyśmy do kuchni po picie i różnie smakołyki. Gdy już wygodnie usadowiłyśmy się na moim łóżku zaczęłam rozmowę. –
-Natalia słuchaj. Ostatnio mnie unikasz. Spławiasz mnie, nie chcesz ze mną gadać. Co się dzieje?- zauważyłam jak myśli czy mi powiedzieć- Mi możesz wszystko powiedzieć, przecież wiesz.- dodałam
- Weronika… hmmm… ostatnio byłam na imprezie z John’em. On wypił trochę za dużo i zaczął się do mnie dobierać. Nie wiedziałam co mam robić bo nie byliśmy już w klubie. Zaczęłam krzyczeć i podbiegł jakiś chłopak. Dał w twarz John’owi, a ja w tym czasie uciekłam. Ten chłopak krzyczał do mnie, że mam zaczekać, ale go nie słuchałam. Widziałam tylko jego twarz. Był przystojny. Miałam wrażenie, że już go gdzieś widziałam, ale z tych nerwów nie potrafiłam go rozpoznać.- po jej policzku spłynęła łza
Przytuliłam ją mocno i postanowiłam, że powiem jej o One Direction. Na pewno się ucieszy.
- Natalia! Jest jeszcze coś. Tylko usiądź wygodnie, żebyś mi tu zawału nie dostała- lekko zachichotałam.
- Co jest tak ważnego, Weroniko- powiedziała lekko się podśmiewując.
- Więc, słuchaj. Poznałam One Direction. I jutro jestem umówiona z Harry’m Styles’em.
- Aaaaaa!- krzyknęła. Na prawdę ? Boże moją przyjaciółka idzie na spotkanie z Hazzą. Aaa! Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Wiem ja też się cieszę. Mogę im coś napomknąć o tobie. Chcesz ? – zapytałam choć już znałam odpowiedź.
- Jasne, że tak! A w co się ubierzesz ?
- No właśnie myślałam, że ty mi pomożesz. Wiesz, muszę jakoś wyglądać, a ty jesteś dobrą stylistką. – lekko się zaśmiałam
- Okej. Pomogę ci . Ale zróbmy to jutro bo teraz jestem bardzo zmęczona.
- Właśnie miałam to powiedzieć. – razem położyłyśmy się na łóżku i przykryłyśmy mięciutką kołdrą.
Wyszeptałam tylko ciche dobranoc, co otrzymałam również w odpowiedzi i zasnęłam z myślą o jutrzejszym dniu. Będzie wspaniale.

___________________________________

Heej ! Jeśli ktoś to w ogóle czyta to przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale byłam chora i nadal jestem . Przepraszam za błędy i zachęcam do komentowania. To mobilizuje, a przede wszystkim będę wiedziała, czy mam dla kogo pisać. Do następnego ;*
Wera ;* xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz