Rano obudziłam się z uśmiechem na buzi. To przez wczorajszy
dzień. Naprawdę było bardzo miło. Polubiłam Justina, ale nie sądzę, że między
nami coś będzie. Jest bardzo dobrym przyjacielem, ale tylko to. Nie chcę
niczego więcej. Pewnie wam nie mówiłam, ale przed śmiercią rodziców miałam
chłopka- Toma. Leciał tylko na moją kasę. Gdy dowiedział się, że moi rodzice
zmarli rzucił mnie. Myślał, że sobie nie poradzę i stracę cały majątek, ale tak
nie było. To dlatego nie chcę mieć teraz
chłopaka. Czuje jakby to zdarzyło się wczoraj a nie ponad 10 lat temu. Od tego
czasu nie miałam nikogo. Może wyszło mi to na dobre ? Zaczęłam się ubierać, bo
w końcu trzeba iść do szkoły. Pomalowałam się i gotowa do wyjścia zeszłam na
dół. Wpadłam do kuchni gdzie siedziała ciotka. Wzięłam tylko jabłko ze stołu i
już chciałam wychodzić gdy zatrzymał mnie jej głos.
-Poczekaj- powiedziała
- Nie mam teraz czasu. Śpieszę się.- wyszłam z domu
trzaskając drzwiami.
Po 20 minutach
dotarłam do szkoły. Szłam przez korytarz i na końcu zauważyłam moją
przyjaciółkę. Podeszłam do niej i chciałam się przywitać, a ta mnie spławiła.
Chciałam jej spytać o co chodzi, ale dzwonek oznaczający początek lekcji
przerwał mi tę czynność. 7 lekcji minęło szybko. Natalia na żadnej z przerw się
do mnie nie odzywała. Nie wiem o co jej chodzi, ale muszę się tego dowiedzieć.
Gdy wychodziłam już za mury szkoły zaczepił mnie Justin. Zapytał mnie czy nie
pójdę z nim na spacer. Już miałam mu odpowiedzieć, ale przerwał mi mój
dzwoniący telefon:
- Halo ? Weronika to ty?
- Tak to ja o co chodzi ?- zapytałam
- Wiesz, mam do ciebie prośbę- mówiła Jess. To ona zajmuję
się teraz firmą. – Jedna redaktorka, która miała przeprowadzić wywiad i zrobić
sesję zdjęciową takiemu zespołowi miała wypadek, czy mogłabyś ją zastąpić?
- Oczywiście, że tak . Kiedy mam przyjechać ?- zapytałam
- Teraz! Wjedź do firmy po aparat i pytania do gwiazd, tylko
szybko . To ma się zacząć za godzinę!
- Jasne już lecę, Na razie- rozłączyłam się
Musiałam odmówić Justinowi, ale umówię się z nim kiedy
indziej. Biegiem wpadłam do domu, odłożyła torbę i przebrałam się. Po 10
minutach szykowania się. Jeej to rekord bo zazwyczaj robię to przez 30 minut,
wybiegłam z domu jak oszalała i popędziłam do metra , które miało zawieźć mnie
pod firmę.
Stoję teraz przed drzwiami firmy. Przypomina mi o rodzicach,
ale dam rade. Wpadałam do środka i popędziłam do windy. Wcisnęłam guzik z
numerem 10 i czekałam aż winda dojedzie. Gdy się zatrzymała wbiegłam szybko do
pomieszczenia gdzie znajduje się Jess. Podała mi pytania i aparat i kazała
lecieć bo się spóźnię. Szybko podjechałam pod miejsce gdzie miał odbyć się
wywiad i sesja zdjęciowa. Wpadałam tam jak oszalała, bo wiedziałam, że się
spóźniłam. Przed drzwiami, w którym miałam wykonywać swoją pracę stało 5
całkiem przystojnych chłopaków. Wpuściłam ich do środka przedstawiłam się, oni
również. Mówili, że są One Direction. Natalia jakby ich zobaczyła to by chyba
zemdlała, bo wiedziałam, że jest ich fanką. Nie lubiłam takich gwiazd. Zawsze
myślałam, że są tacy jacyś dziwni. Po 30 minutowej rozmowie z One Direction
uważam, że się myliłam. Oni są bardzo fajni, zabawni, ale też wrażliwi. Tylko
tyle o nich teraz wiem. Przeszliśmy do sesji zdjęciowej. Po 2 godzinach turlałam
się po podłodze ze śmiechu. Chłopcy są tacy zabawni, mają duże poczucie humoru,
a szczególnie Louis. Każdy ma w sobie coś co mnie do nich przyciąga.
Najbardziej spodobał mi się Harry. Te jego loki, zniewalający uśmiech, dołeczki
w policzkach i zielone oczy. Ahh … to tylko marzenia. Bo przecież to gwiazda…
- Heeej, mała! – z moich rozmyśleń wyrwał mnie melodyjny
głos Harry’ego .- O czym tak myślisz, a może o kim ? O mnie- lekko zachichotał.
- Nie.- skłamałam. Myślałam o moich rodzicach, ale to nie ważne.
– wstałam z miejsca i podeszłam do aparatu, aby zobaczyć jakie zdjęcia
zrobiłam. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Szybko się obróciłam i
ujrzałam Harry’ego z bananem na twarzy.
- Opowiedz o tym . – poprosił
- To długa historia Harry. – próbowałam się jakość wykręcić.
- Mam czas.- odpowiedział
- Nie teraz. Obiecuje, że ci powiem, ale następnym razem. –
dodałam też ciche- jak będzie następny raz. Myślałam, że nie usłyszy, ale
usłyszał.
- Oczywiście, że będzie następny raz- odpowiedział i uśmiechnął
się do mnie pokazując te śliczne dołeczki. Wsunął mi do kieszeni jakąś
karteczkę, ale nie miałam czasu jej przeczytać, bo do pomieszczenia wpadła
reszta chłopaków i powróciłam do swojej pracy.
*********
Leżę na łóżku i rozmyślam o Harrym. Jest taki słodki. Ahh… .
Chciałabym się jeszcze z nim spotkać, ale jak? Przypomniałam sobie, że wkładał
mi do kieszeni jakąś karteczkę. Podbiegłam do krzesełka na którym wisiały moje
spodnie i wyciągnęłam karteczkę z jego numerem telefonu i prośbą, abym jeszcze
dzisiaj zadzwoniła. Przez chwilę się wahałam czy mam to zrobić, ale raz się
żyje- powiedziałam w myślach. Wybrałam numer Harry’ego i wcisnęłam zieloną
słuchawkę.
(Perspektywa Harry’ego)
Jak zobaczyłem Weronikę i dowiedziałem się, że to z nią mam
spędzić resztę dzisiejszego dnia, ucieszyłem się. Jest bardzo zabawna, wrażliwa
i wiele innych. Taki ideał dla mnie, ale coś ją gnębi , wiem to ! Od samego
początku mi się spodobała i nie ukrywam liczę na coś więcej. Oczywiście nie tak
od razu :D Włożyłem do kieszeni jej spodni karteczkę z moim numerem telefonu i
prośbą, żeby zadzwoniła. Od kiedy wróciliśmy do domu nie opuszczam swojego fona
na krok. Czekam na jej telefon. Nagle usłyszałem dzwonek swojego telefonu.
Jakiś nieznajomy numer. Odebrałem z myślą, że to właśnie ona dzwoni. Nie
myliłem się. W słuchawce usłyszałem słowa:
- Hej. To ja Weronika. Kazałeś zadzwonić, więc o co chodzi
?- zapytała
- Chciałbym się z tobą spotkać! Masz jutro czas ?- zapytałem
z nadzieją w głosie
- Jutro jest sobota, więc jak najchętniej. A gdzie i kiedy
?- gdy wypowiedziała te słowa cieszyłem się w duchu.
- Hmm… Jeszcze nie wiem, to może po ciebie przyjdę, tylko
podaj adres.
- Wolałabym nie. Opowiem ci wszystko jak się spotkamy ! To
może o 15 w parku obok placu zabaw, co ? – zapytała
- Jasne. Wiesz, przepraszam, ale ci wariaci już mnie wołają
to do jutra, tak ?
- Do jutra, Dobranoc- odpowiedziała i się rozłączyła.
Nagle do pokoju wpadł Louis.
- Louis! Mama cię pukać nie nauczyła?- zapytałem nerwowo.
- Zawsze wchodzę to twojego pokoju bez pukania. Sam mi
kazałeś! – odpowiedział
- Tak, przepraszam. Nie chciałem.
- Okej- odpowiedział.- A kto do ciebie dzwonił?
- Weronika, umówiłem się z nią na jutro- odpowiedziałem z
radością w głosie
- Uuu … Stary. Jest bardzo inteligentną dziewczyną. Nie
zmarnuj tego bracie- powiedział
- Wiem i nie zamierzam. Wstałem z łóżka i podszedłem do
drzwi. –Idziesz- zapytałem Lou. Ten wstał i wyszedł razem ze mną. Na dole
chłopacy się wygłupiali. Dołączyliśmy do nich i tak spędziłem następne 3
godziny. O 1:00 zrobiliśmy się śpiący, więc każdy udał się do swoich pokoi.
Wykąpałem się i ułożyłem się w moim wygodnym łóżku. Zasnąłem z myślą o
jutrzejszym dniu. Jestem przekonany, że będzie to jeden z najlepszych w moim życiu.
(perspektywa Weroniki)
Po rozmowie z Hazzą zadzwoniłam do Natalii. Musiałam komuś o
tym powiedzieć. O tym, że spotkałam One Direction i umówiłam się z jedną z tych
gwiazd. Po 2 sygnałach odebrała. Powiedziałam jej, że ma wziąć rzeczy, które
będą jej potrzebne w czasie nocowania u mnie. Ciotki nie było bo wyjechała na
jakieś szkolenie, więc dom był pusty. Nie chciała zbytnio przyjść, ale jakoś ją
przekonałam, w końcu ma się ten dar. Przyszła po niecałych 30 minutach. Okazało
się, ze mieszka 3 ulice dalej od mojego rodzinnego domu. Gdy zadzwonił dzwonek
zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. W progu stała Natalia wpuściłam ją i
poszłyśmy do mojego pokoju. Po drodze wstąpiłyśmy do kuchni po picie i różnie
smakołyki. Gdy już wygodnie usadowiłyśmy się na moim łóżku zaczęłam rozmowę. –
-Natalia słuchaj. Ostatnio mnie unikasz. Spławiasz mnie, nie
chcesz ze mną gadać. Co się dzieje?- zauważyłam jak myśli czy mi powiedzieć- Mi
możesz wszystko powiedzieć, przecież wiesz.- dodałam
- Weronika… hmmm… ostatnio byłam na imprezie z John’em. On
wypił trochę za dużo i zaczął się do mnie dobierać. Nie wiedziałam co mam robić
bo nie byliśmy już w klubie. Zaczęłam krzyczeć i podbiegł jakiś chłopak. Dał w
twarz John’owi, a ja w tym czasie uciekłam. Ten chłopak krzyczał do mnie, że
mam zaczekać, ale go nie słuchałam. Widziałam tylko jego twarz. Był przystojny.
Miałam wrażenie, że już go gdzieś widziałam, ale z tych nerwów nie potrafiłam
go rozpoznać.- po jej policzku spłynęła łza
Przytuliłam ją mocno i postanowiłam, że powiem jej o One
Direction. Na pewno się ucieszy.
- Natalia! Jest jeszcze coś. Tylko usiądź wygodnie, żebyś mi
tu zawału nie dostała- lekko zachichotałam.
- Co jest tak ważnego, Weroniko- powiedziała lekko się
podśmiewując.
- Więc, słuchaj. Poznałam One Direction. I jutro jestem
umówiona z Harry’m Styles’em.
- Aaaaaa!- krzyknęła. Na prawdę ? Boże moją przyjaciółka
idzie na spotkanie z Hazzą. Aaa! Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Wiem ja też się cieszę. Mogę im coś napomknąć o tobie.
Chcesz ? – zapytałam choć już znałam odpowiedź.
- Jasne, że tak! A w co się ubierzesz ?
- No właśnie myślałam, że ty mi pomożesz. Wiesz, muszę jakoś
wyglądać, a ty jesteś dobrą stylistką. – lekko się zaśmiałam
- Okej. Pomogę ci . Ale zróbmy to jutro bo teraz jestem
bardzo zmęczona.
- Właśnie miałam to powiedzieć. – razem położyłyśmy się na
łóżku i przykryłyśmy mięciutką kołdrą.
Wyszeptałam tylko ciche dobranoc, co otrzymałam również w
odpowiedzi i zasnęłam z myślą o jutrzejszym dniu. Będzie wspaniale.
___________________________________
Heej ! Jeśli ktoś to w ogóle czyta to przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale byłam chora i nadal jestem . Przepraszam za błędy i zachęcam do komentowania. To mobilizuje, a przede wszystkim będę wiedziała, czy mam dla kogo pisać. Do następnego ;*
Wera ;* xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz