niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 10


+ Nowa Postać W Zakładce Bohaterowie, sprawdźcie . 
Miłego czytania ! ;*


Obudziłam się w nieznanym mi pokoju. Przekręciłam głowę w lewą stronę, ale tam zobaczyłam tylko szafkę nocną, dużą szafę z wielkim lustrem, biurko i ramki ze zdjęciami. Gdy przyglądałam im się ujrzałam tam swoje zdjęcie. Gdzie ja jestem ? – zapytałam siebie w myślach. Po chwili przekręciłam się na prawą stronę i zobaczyłam Harry’ego. Smacznie spał na fotelu trzymając moją dłoń. Niepewnie na niego spojrzałam. Uśmiechał się, pewnie śniło mu się coś dobrego. Spojrzałam na zegarek . 8:00 !
Boże jak zaraz stąd nie wyjdę to się spóźnię do szkoły. Szybko zerwałam się z łóżka, co sprawiło że chłopak się obudził .
- Gdzie idziesz.- zapytał Harry ziewając.
- Jak to gdzie ? Do domu, a potem do szkoły. – powiedziałam trochę podirytowana.
- Oj . Nie możesz zostać ?
- Nie, nie mogę . Wczoraj zostałam ! Jak zaraz stąd nie wyjdę to się spóźnię ! – powiedziałam prawie krzycząc.
- Oj, Nie stresuj się tak . – odpowiedział mi uśmiechając się
- Nic się nie stało ? Daj mi lepiej spokój. A właściwie, dlaczego tu jestem ?- zapytałam bo nic nie pamiętałam z wczorajszego dnia.
- Hmm… zasnęłaś wczoraj w samochodzie. Nie chciałem cie zawieźć do domu, bo co by było jak spotkałbym twoją ciotkę . ?
- A nie łaskaw było mnie obudzić. ? Wiesz jaka szkoła jest dla mnie ważna. – powiedziałam
- Tak, wiem . Ale tak słodko spałaś, że nie chciałem ci przerywać.- odpowiedział
- Tak , jasne. Dobra idę, Pa. – powiedziałam i otworzyłam drzwi
- Poczekaj , odwiozę cię. – krzyknął za mną
- Nie dziękuje. Nie potrzebuje. – odkrzyknęłam i opuściłam dom chłopców.
Szłam dość szybko. Gdy stałam przed moim domem, ujrzałam samochód mojej ciotki. Wczoraj zostawiłam mega bałagan w salonie i do tego Daisy. Już widzę jaka będzie awantura.  Niepewnie weszłam do domu i tak jak myślałam zostałam  zasypana pytaniami cioci.
- Dlaczego tu jest taki bałagan. ? I co robi tu ten pies ? Jaka ty nieodpowiedzialna jesteś! Zostawić ciebie samą w domu. ! Ty niewychowany bachorze! – krzyczała. Zamachnęła się i uderzyła prosto w twarz. Zabolało. Po moim policzku zaczęły spływać słone łzy. – Przepraszam.- wydukałam dławiąc się płaczem.Poszłam na górę i usiadłam na łóżku. Teraz wiem co muszę zrobić. Wyprowadzam się do mojego domu. Wiem, że nie mam jeszcze osiemnastu lat, ale ja już tu psychiczne nie wytrzymuję. Po szkole zadzwonię do Jess i poproszę ją o pomoc. A co do szkoły to muszę się szykować, aby się nie spóźnić . Otarłam łzy i podreptałam do łazienki, po drodze wyjmując z szafy ten zestaw. Szybki prysznic dobrze mi zrobi. – pomyślałam i wskoczyłam do kabiny. Po umyciu zrobiłam makijaż i włożyłam przygotowanie wcześniej ubrania. Wzięłam torbę z książkami i czym prędzej udałam się do budynku, w którym zapominałam o moim marnym życiu. Cała reszta młodzieży powiedziałaby, że szkoła to zło, ale ja tak nie uważam . Dotarłam do niej, gdy właśnie rozbrzmiał dzwonek rozpoczynający lekcję. Szybko podbiegłam do drzwi klasy, które w tym momencie zostały uchylone przez nauczyciela.  Pierwsza lekcja przebiegła całkiem dobrze. Następnie były zajęcia wokalne. Ogólnie nie robimy na nich nic. Siedzimy i rozmawiamy, a Pan James wpisuje coś do dziennika. Tym razem było inaczej. Mieliśmy połączoną lekcje z drugą klasą, w której znajdował się Justin. Pan kazał zaprezentować się przed naszymi starszymi kolegami.  Uczniowie z mojej klasy śpiewali zawodowo. Sądziłam, że nie mam przy nich szans. W końcu przyszedł czas na mnie. Niepewnie stanęłam na środku klasy i zaczęłam śpiewać piosenkę – Pink- Give Me A Reason. Na początku byłam strasznie spięta, ale potem całkowicie oddałam się muzyce. Nauczyciel mnie pochwalił i zaprosił następną osobę. Reszta lekcji minęła całkiem szybko, tak jak i reszta czasu spędzonego w szkole. Na lekcji matematyki dostałam sms’a od Harry’ego z pytaniem o której dzisiaj kończę lekcję. Odpisałam mu, że o 15:00 i wróciłam do słuchania nauczycielki. Wychodząc ze szkoły rozglądałam się za Styles’em. Z tego sms’a wywnioskowałam, że chce przyjechać, ale cóż. Zaczęłam iść w stronę domu. Nagle usłyszałam , ze ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam zdyszanego Justin’a.
- Mogę cię odprowadzić – zapytał chłopak ciężko oddychając
- Pewnie ! – odpowiedziałam i ruszyliśmy.
- Nie mówiłaś mi, że tak ładnie śpiewasz. 
- Hmm… jakoś tak nie lubię o tym mówić. – powiedziałam i zwróciłam swoją głowę do chłopaka.
- Zacznijmy od tego, czy ty cokolwiek lubisz mówić. – odpowiedział i posmutniał.
- Czemu smutasz . – zapytałam
- Bo wiesz, nikt mnie dzisiaj nie przytulił, ani nie dał buziaka. – uśmiechnął się cwaniacko. Ja tylko stanęłam na palcach i dałam przyjacielowi buziaka w policzek, mocno go przy tym przytulając. Dalszą drogę pokonaliśmy śmiejąc się i rozmawiając. Gdy stanęliśmy pod moim domem, przypomniało mi się o tym, że mam zadzwonić do Jess. Pożegnałam się z Justin’em i weszłam do domu. Pobiegłam do pokoju i zadzwoniłam do niej. Umówiłam się na spotkanie za 1 godzinę. Czas się trochę odświeżyć.

( perspektywa Harry’ego )

Zdziwiło mnie dzisiejsze zachowanie Weroniki. Chciałem dla niej dobrze. Ale może ona miała rację? Nie było jej w domu na noc. Co mogła pomyśleć sobie jej ciotka? Zresztą wiem jak ważna jest dla niej szkoła. Mogłem ją obudzić, ale tak słodko spała, że nie byłem w stanie.  Postanowiłem jej to wynagrodzić i zabrać ją gdzieś po szkole. Napisałem sms’a o której kończy, odpisała że o 15:00, więc mam jeszcze trochę czasu.  Zacząłem się ubierać.  Po porannych czynnościach spojrzałem na ścianę, na której wisiały zdjęcia. Ona tam była. Jak ostatnio u niej nocowałem zabrałem to zdjęcie. Tak na pamiątkę, a teraz mam je tu. Zeszedłem na dół na śniadanie. Zrobiłem sobie kilka kanapek i usiadłem przed telewizorem.  Leniłem się tak długo, że zapomniałem wyjść po Weronikę. Szybko ubrałem buty i pobiegłem w stronę jej szkoły. Gdy wychodziłem zza zakrętu usłyszałem jej śmiech. Cofnąłem się o krok, bo zauważyłem, że nie jest sama. Szła z jakimś chłopakiem. W pewnym momencie mocno go do siebie przytuliła i dała całusa. Coś wtedy we mnie pękło. Takie ukłucie w sercu. Ale my nie jesteśmy razem. Może robić co jej się podoba. Szybkim krokiem wróciłem się do domu. Wszedłem trzaskając drzwiami i udałem się do swojego pokoju. Założyłem na uszy słuchawki i zatraciłem się w dźwiękach muzyki. Nagle ktoś mną potrząsnął . Był to Lou. Wiedziałem po co przyszedł, więc od razu zacząłem.
- Widziałem ją ! Przytulała się do innego i dała mu całusa. Rozumiesz to ? Ja chciałem jej wynagrodzić dzisiejszą kłótnie, którą pewnie słyszałeś, a tu takie coś . – zwierzałem się przyjacielowi.
- Harry ! – krzyknął . – Może to był tylko przyjaciel, nie dramatyzuj! Lepiej chodź na dół bo mamy seans filmowy . – powiedział już nieco łagodniej. – Ale jeszcze jedno. Kochasz ją, prawda ? – zapytał, a ja mu nie odpowiedziałem. Zapadła cisza.
- Przyznaj, że nie jest ci obojętna. – odezwał się jeszcze raz
- Nie jest. Tak ! Kocham ją ! – powiedziałem uśmiechając się.
- No i takiej odpowiedzi się spodziewałem. Walcz stary ! Ona jest niesamowita.-  Powiedział i wyszedł z pokoju. Ja zrobiłem to samo. W salonie wszystko było już poustawianie. Masa jedzenia ! Usadowiłem się wygodnie i zaczęliśmy oglądać.
( perspektywa Jess )
Weronika zadzwoniła do mnie i poprosiła o spotkanie. Podobno to coś ważnego . Zgodziłam się. Po niecałej godzinie byłam na miejscu, Weronika też. Opowiedziała mi o tym co wczoraj się zdarzyło i , że chce się wyprowadzić. Nie rozumiałam tylko co ja mam z tym wszystkim wspólnego . Bardzo mi szkoda tej dziewczyny. Została tak skrzywdzona przez los.
- Chciałabym, żebyś pomogła mi powybierać farby i meble do domu. Tak ogólnie pomogła mi go urządzić ! To jak ? – zapytała, a ja bez wahania odpowiedziałam, że z wielką chęcią. Dziewczyna ucieszyła się niczym pięciolatek i od razu pojechaliśmy do sklepu z farbami, ponieważ Weronika chciała jak najszybciej się wyprowadzić od ciotki. W czasie kiedy ona wybierała odpowiednie kolory , ja dzwoniłam do firmy remontowej. Zgodzili się od razu. Mogą zacząć już od jutra. Przekazałam wiadomość Weronice, a ona się tylko uśmiechnęła. Po skończonych zakupach zawiozłyśmy wszystkie puszki z farbami do jej nowego domu. Porozglądałam się trochę i uważam, że to miejsce jest cudowne. Dużo pokoi, ogród z basenem . Cudo ! Następnie podwiozłam dziewczynę pod dom, a ta mnie uściskała i chyba 100 razy dziękowała, za to że jej pomagam. Jutro umówiłyśmy się na kupno mebli. To będzie coś !

( perspektywa Weroniki )

Bardzo się cieszę, że Jess zgodziła mi się  pomóc. Jest naprawdę fajną osobą . Czuję, że się zaprzyjaźnimy. Gdy weszłam do domu ciotki nie było . Dzięki Bogu ! Już za niedługo mnie tu nie będzie. Zrobiłam sobie kolację i podreptałam do pokoju. W środku czekała na mnie Daisy. Jej również przyniosłam kolację. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki.  Wykąpana położyłam się do łóżka i zasnęłam. Jutro czeka mnie męczący dzień . Cały czas na zakupach.

__________________________________

Jest 10 ! Teraz mam mniej czasu na pisanie rozdziałów. Wiecie ... szkoła, nauka, poprawianie ocen. Doszły mi jeszcze treningi  z siatki i wgl . I zostanę adminem na stronie Fb !, więc będzie jeszcze więcej obowiązków. Ale spokojnie, Rozdziały będą!  A i wpadłam na pewien  pomysł . Może dodam zakładkę Imgin. Tam będą dodawanie wasze imaginy i te które znajdę. Może znajdą się tam też moje . Co o tym myślicie ? Piszcie w Kom lub na GG : 47164276
+ Nowa Postać W Zakładce Bohaterowie . 
Do następnego ;*
Wera ;*xx

1 komentarz:

  1. OMG! Co ona musi przeżywać z tą ciotką. Na serio to jakaś niewyrośnięta sadystka (chyba, że jest wysoka, nie wnikam).
    Uuuuuuu. Harry się zakochał. awwwwwwwwwwww ;* Staraj się o nią ośle! No i nie bądź zazdrosny, bo to tylko jej kumpel.
    Justin, ty, ty no ty, trzymaj się od Werki z daleka. Mam nadzieję, że na nic więcej nie liczysz, bo to by bylo wręcz straszne.. Okey. Dzisiaj to na tyle. Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń