+ Nowa Postać W Zakładce Bohaterowie, sprawdźcie .
Miłego czytania ! ;*
Obudziłam
się w nieznanym mi pokoju. Przekręciłam głowę w lewą stronę, ale tam zobaczyłam
tylko szafkę nocną, dużą szafę z wielkim lustrem, biurko i ramki ze zdjęciami.
Gdy przyglądałam im się ujrzałam tam swoje zdjęcie. Gdzie ja jestem ? –
zapytałam siebie w myślach. Po chwili przekręciłam się na prawą stronę i
zobaczyłam Harry’ego. Smacznie spał na fotelu trzymając moją dłoń. Niepewnie na
niego spojrzałam. Uśmiechał się, pewnie śniło mu się coś dobrego. Spojrzałam na
zegarek . 8:00 !
Boże jak
zaraz stąd nie wyjdę to się spóźnię do szkoły. Szybko zerwałam się z łóżka, co
sprawiło że chłopak się obudził .
- Gdzie
idziesz.- zapytał Harry ziewając.
- Jak to
gdzie ? Do domu, a potem do szkoły. – powiedziałam trochę podirytowana.
- Oj . Nie możesz
zostać ?
- Nie, nie
mogę . Wczoraj zostałam ! Jak zaraz stąd nie wyjdę to się spóźnię ! –
powiedziałam prawie krzycząc.
- Oj, Nie
stresuj się tak . – odpowiedział mi uśmiechając się
- Nic się
nie stało ? Daj mi lepiej spokój. A właściwie, dlaczego tu jestem ?- zapytałam
bo nic nie pamiętałam z wczorajszego dnia.
- Hmm…
zasnęłaś wczoraj w samochodzie. Nie chciałem cie zawieźć do domu, bo co by było
jak spotkałbym twoją ciotkę . ?
- A nie
łaskaw było mnie obudzić. ? Wiesz jaka szkoła jest dla mnie ważna. –
powiedziałam
- Tak, wiem
. Ale tak słodko spałaś, że nie chciałem ci przerywać.- odpowiedział
- Tak ,
jasne. Dobra idę, Pa. – powiedziałam i otworzyłam drzwi
- Poczekaj ,
odwiozę cię. – krzyknął za mną
- Nie
dziękuje. Nie potrzebuje. – odkrzyknęłam i opuściłam dom chłopców.
Szłam dość
szybko. Gdy stałam przed moim domem, ujrzałam samochód mojej ciotki. Wczoraj
zostawiłam mega bałagan w salonie i do tego Daisy. Już widzę jaka będzie
awantura. Niepewnie weszłam do domu i
tak jak myślałam zostałam zasypana
pytaniami cioci.
- Dlaczego
tu jest taki bałagan. ? I co robi tu ten pies ? Jaka ty nieodpowiedzialna
jesteś! Zostawić ciebie samą w domu. ! Ty niewychowany bachorze! – krzyczała.
Zamachnęła się i uderzyła prosto w twarz. Zabolało. Po moim policzku zaczęły
spływać słone łzy. – Przepraszam.- wydukałam dławiąc się płaczem.Poszłam na
górę i usiadłam na łóżku. Teraz wiem co muszę zrobić. Wyprowadzam się do mojego
domu. Wiem, że nie mam jeszcze osiemnastu lat, ale ja już tu psychiczne nie
wytrzymuję. Po szkole zadzwonię do Jess i poproszę ją o pomoc. A co do szkoły
to muszę się szykować, aby się nie spóźnić . Otarłam łzy i podreptałam do
łazienki, po drodze wyjmując z szafy ten zestaw. Szybki prysznic dobrze mi
zrobi. – pomyślałam i wskoczyłam do kabiny. Po umyciu zrobiłam makijaż i
włożyłam przygotowanie wcześniej ubrania. Wzięłam torbę z książkami i czym
prędzej udałam się do budynku, w którym zapominałam o moim marnym życiu. Cała
reszta młodzieży powiedziałaby, że szkoła to zło, ale ja tak nie uważam . Dotarłam
do niej, gdy właśnie rozbrzmiał dzwonek rozpoczynający lekcję. Szybko
podbiegłam do drzwi klasy, które w tym momencie zostały uchylone przez
nauczyciela. Pierwsza lekcja przebiegła
całkiem dobrze. Następnie były zajęcia wokalne. Ogólnie nie robimy na nich nic.
Siedzimy i rozmawiamy, a Pan James wpisuje coś do dziennika. Tym razem było
inaczej. Mieliśmy połączoną lekcje z drugą klasą, w której znajdował się
Justin. Pan kazał zaprezentować się przed naszymi starszymi kolegami. Uczniowie z mojej klasy śpiewali zawodowo.
Sądziłam, że nie mam przy nich szans. W końcu przyszedł czas na mnie. Niepewnie
stanęłam na środku klasy i zaczęłam śpiewać piosenkę – Pink- Give Me A Reason.
Na początku byłam strasznie spięta, ale potem całkowicie oddałam się muzyce.
Nauczyciel mnie pochwalił i zaprosił następną osobę. Reszta lekcji minęła
całkiem szybko, tak jak i reszta czasu spędzonego w szkole. Na lekcji
matematyki dostałam sms’a od Harry’ego z pytaniem o której dzisiaj kończę
lekcję. Odpisałam mu, że o 15:00 i wróciłam do słuchania nauczycielki.
Wychodząc ze szkoły rozglądałam się za Styles’em. Z tego sms’a wywnioskowałam,
że chce przyjechać, ale cóż. Zaczęłam iść w stronę domu. Nagle usłyszałam , ze
ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i ujrzałam zdyszanego Justin’a.
- Mogę cię
odprowadzić – zapytał chłopak ciężko oddychając
- Pewnie ! –
odpowiedziałam i ruszyliśmy.
- Nie
mówiłaś mi, że tak ładnie śpiewasz.
- Hmm… jakoś
tak nie lubię o tym mówić. – powiedziałam i zwróciłam swoją głowę do chłopaka.
- Zacznijmy
od tego, czy ty cokolwiek lubisz mówić. – odpowiedział i posmutniał.
- Czemu
smutasz . – zapytałam
- Bo wiesz,
nikt mnie dzisiaj nie przytulił, ani nie dał buziaka. – uśmiechnął się
cwaniacko. Ja tylko stanęłam na palcach i dałam przyjacielowi buziaka w
policzek, mocno go przy tym przytulając. Dalszą drogę pokonaliśmy śmiejąc się i
rozmawiając. Gdy stanęliśmy pod moim domem, przypomniało mi się o tym, że mam
zadzwonić do Jess. Pożegnałam się z Justin’em i weszłam do domu. Pobiegłam do
pokoju i zadzwoniłam do niej. Umówiłam się na spotkanie za 1 godzinę. Czas się
trochę odświeżyć.
(
perspektywa Harry’ego )
Zdziwiło
mnie dzisiejsze zachowanie Weroniki. Chciałem dla niej dobrze. Ale może ona
miała rację? Nie było jej w domu na noc. Co mogła pomyśleć sobie jej ciotka?
Zresztą wiem jak ważna jest dla niej szkoła. Mogłem ją obudzić, ale tak słodko
spała, że nie byłem w stanie.
Postanowiłem jej to wynagrodzić i zabrać ją gdzieś po szkole. Napisałem
sms’a o której kończy, odpisała że o 15:00, więc mam jeszcze trochę czasu. Zacząłem się ubierać. Po porannych czynnościach spojrzałem na
ścianę, na której wisiały zdjęcia. Ona tam była. Jak ostatnio u niej nocowałem
zabrałem to zdjęcie. Tak na pamiątkę, a teraz mam je tu. Zeszedłem na dół na
śniadanie. Zrobiłem sobie kilka kanapek i usiadłem przed telewizorem. Leniłem się tak długo, że zapomniałem wyjść
po Weronikę. Szybko ubrałem buty i pobiegłem w stronę jej szkoły. Gdy wychodziłem
zza zakrętu usłyszałem jej śmiech. Cofnąłem się o krok, bo zauważyłem, że nie
jest sama. Szła z jakimś chłopakiem. W pewnym momencie mocno go do siebie
przytuliła i dała całusa. Coś wtedy we mnie pękło. Takie ukłucie w sercu. Ale
my nie jesteśmy razem. Może robić co jej się podoba. Szybkim krokiem wróciłem
się do domu. Wszedłem trzaskając drzwiami i udałem się do swojego pokoju.
Założyłem na uszy słuchawki i zatraciłem się w dźwiękach muzyki. Nagle ktoś mną
potrząsnął . Był to Lou. Wiedziałem po co przyszedł, więc od razu zacząłem.
- Widziałem
ją ! Przytulała się do innego i dała mu całusa. Rozumiesz to ? Ja chciałem jej
wynagrodzić dzisiejszą kłótnie, którą pewnie słyszałeś, a tu takie coś . –
zwierzałem się przyjacielowi.
- Harry ! –
krzyknął . – Może to był tylko przyjaciel, nie dramatyzuj! Lepiej chodź na dół
bo mamy seans filmowy . – powiedział już nieco łagodniej. – Ale jeszcze jedno.
Kochasz ją, prawda ? – zapytał, a ja mu nie odpowiedziałem. Zapadła cisza.
- Przyznaj,
że nie jest ci obojętna. – odezwał się jeszcze raz
- Nie jest.
Tak ! Kocham ją ! – powiedziałem uśmiechając się.
- No i
takiej odpowiedzi się spodziewałem. Walcz stary ! Ona jest niesamowita.- Powiedział i wyszedł z pokoju. Ja zrobiłem to
samo. W salonie wszystko było już poustawianie. Masa jedzenia ! Usadowiłem się
wygodnie i zaczęliśmy oglądać.
(
perspektywa Jess )
Weronika zadzwoniła
do mnie i poprosiła o spotkanie. Podobno to coś ważnego . Zgodziłam się. Po
niecałej godzinie byłam na miejscu, Weronika też. Opowiedziała mi o tym co
wczoraj się zdarzyło i , że chce się wyprowadzić. Nie rozumiałam tylko co ja
mam z tym wszystkim wspólnego . Bardzo mi szkoda tej dziewczyny. Została tak
skrzywdzona przez los.
-
Chciałabym, żebyś pomogła mi powybierać farby i meble do domu. Tak ogólnie
pomogła mi go urządzić ! To jak ? – zapytała, a ja bez wahania odpowiedziałam,
że z wielką chęcią. Dziewczyna ucieszyła się niczym pięciolatek i od razu
pojechaliśmy do sklepu z farbami, ponieważ Weronika chciała jak najszybciej się
wyprowadzić od ciotki. W czasie kiedy ona wybierała odpowiednie kolory , ja
dzwoniłam do firmy remontowej. Zgodzili się od razu. Mogą zacząć już od jutra.
Przekazałam wiadomość Weronice, a ona się tylko uśmiechnęła. Po skończonych
zakupach zawiozłyśmy wszystkie puszki z farbami do jej nowego domu.
Porozglądałam się trochę i uważam, że to miejsce jest cudowne. Dużo pokoi, ogród
z basenem . Cudo ! Następnie podwiozłam dziewczynę pod dom, a ta mnie uściskała
i chyba 100 razy dziękowała, za to że jej pomagam. Jutro umówiłyśmy się na
kupno mebli. To będzie coś !
(
perspektywa Weroniki )
Bardzo się
cieszę, że Jess zgodziła mi się pomóc.
Jest naprawdę fajną osobą . Czuję, że się zaprzyjaźnimy. Gdy weszłam do domu
ciotki nie było . Dzięki Bogu ! Już za niedługo mnie tu nie będzie. Zrobiłam
sobie kolację i podreptałam do pokoju. W środku czekała na mnie Daisy. Jej
również przyniosłam kolację. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki. Wykąpana położyłam się do łóżka i zasnęłam.
Jutro czeka mnie męczący dzień . Cały czas na zakupach.
__________________________________
Jest 10 ! Teraz mam mniej czasu na pisanie rozdziałów. Wiecie ... szkoła, nauka, poprawianie ocen. Doszły mi jeszcze treningi z siatki i wgl . I zostanę adminem na stronie Fb !, więc będzie jeszcze więcej obowiązków. Ale spokojnie, Rozdziały będą! A i wpadłam na pewien pomysł . Może dodam zakładkę Imgin. Tam będą dodawanie wasze imaginy i te które znajdę. Może znajdą się tam też moje . Co o tym myślicie ? Piszcie w Kom lub na GG : 47164276
+ Nowa Postać W Zakładce Bohaterowie .
Do następnego ;*
Wera ;*xx
OMG! Co ona musi przeżywać z tą ciotką. Na serio to jakaś niewyrośnięta sadystka (chyba, że jest wysoka, nie wnikam).
OdpowiedzUsuńUuuuuuu. Harry się zakochał. awwwwwwwwwwww ;* Staraj się o nią ośle! No i nie bądź zazdrosny, bo to tylko jej kumpel.
Justin, ty, ty no ty, trzymaj się od Werki z daleka. Mam nadzieję, że na nic więcej nie liczysz, bo to by bylo wręcz straszne.. Okey. Dzisiaj to na tyle. Do następnego <3