Rano obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam z łóżka z
uśmiechem, co często się nie zdarzało. Był spowodowany tym, że się
przeprowadzam. Uwolnię się od tych ciągłych awantur. Trochę się boje bo będę
mieszkać sama w tak ogromnym domu, ale dam radę. Przecież naprzeciwko mieszkają
chłopcy. Muszę im o tym wszystkim powiedzieć, ale dopiero, gdy wszystko będzie
już gotowe. A właśnie wpadłam na pomysł, aby przedstawię go wam później.
Podeszłam do szafy i wybrałam ten zestaw. Poszłam do łazienki, wzięłam
prysznic, ubrałam i pomalowałam. Zeszłam na dół, a w kuchni zastałam ciotkę.
- Weronika ! Przepraszam cię za tamto. Przepraszam za to, że
cię uderzyłam i krzyczałam. Nie daje sobie rady. Często emocje mają nade mną
kontrolę. Przepraszam. – powiedziała co mnie nieco zdziwiło. Nigdy nie prosiła
o wybaczenie. Ale wyprowadzam się, to już postanowione.
- To i tak już nic nie
zmieni. Za dużo wycierpiałam w tym domu. Wyprowadzam się. – powiedziałam i
zasiadłam do stołu zalewając płatki mlekiem.
- Ale jak to ?-
zapytała z niedowierzaniem.
- Tak to ! Nie będę
już tu mieszkać. Nie mogę. Jakbym tu została to bym w szpitalu psychiatrycznym wylądowała.
Zrozum ciociu, ja też sobie nie radzę. Mam niespełna 18 lat, a tak naprawdę nie
mam nikogo z rodziny. Zostałam sama. Ty ciągle na mnie krzyczysz i bijesz. To
jest nie do zniesienia. Mam dość. – powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. W
końcu powiedziałam jej prawdę. Może zrozumie swój błąd. Pod domem czekała na
mnie Jess. Wsiadłam do samochodu i powitałam się z dziewczyną przytulaskiem.
Ruszyłyśmy w stronę sklepu meblowego. Spędziłyśmy tam z 5 godzin, ale warto
było . Wszystko jest kupione. Poczynając od mebli do wszystkich pokoi kończąc
na dodatkach. Został mi tylko sklep muzyczny. Postanowiłam zrobić sobie studio
nagraniowe w domu. Chcę rozwijać swoje zainteresowania więc muszę kupić sprzęt.
Kilka gitar, pianino, perkusja, mikrofony, głośniki, sprzęt do regulacji i
wiele, wiele innych instrumentów. Czas jechać pod dom. Ekipa remontowa już
robiła swoje. Zaczęli od malowania ścian, naprawy schodów i wymiany okien. Mój
dom rodzi się na nowo.
( 2 tygodnie później )
Tak ! W końcu koniec
remontów. Muszę przyznać, że robotnicy postarali się. Mój pokój jest
prześliczny tak jak i reszta. Wszystko wykończone. Ogród jest niesamowity!
Basen jest ogromny! Już siebie w nim widzę ! Zawsze o takim marzyłam. Pokój
muzyczny, aż zapierał dech w piersiach. Czas powiedzieć chłopakom. Założyłam
bluzę i wyszłam z domu, udając się do posesji naprzeciwko. Zapukałam do drzwi,
które po chwili otworzył mi Liam i gestem ręki zaprosił do środka. Wszyscy siedzieli
na kanapie, śmiejąc się i rozmawiając. Stanęłam przed nimi, a oni wlepili we
mnie swoje oczy.
- Hej ! Na początku
przepraszam , że nie kontaktowałam się z wami od 2 tygodni, ale miałam swoje
powody. Mam dla was dobrą, albo złą wiadomość, zależy jak ją odbierzecie. Już
nie mieszkam z ciotką. Wyprowadzam się. – powiedziałam a chłopcy posmutnieli.
Nagle Harry wstał i mocno się do mnie przytulił.
- Nie zostawiaj mnie
nie teraz. Proszę. – wyszeptał do mojego ucha. Nie wiedziałam co te słowa mają
znaczyć.
- Bardzo na przykro .
Będziemy tęsknić – usłyszałam.- Będziesz nas odwiedzać ? – znów rozległ się
głos Louisa. Momentalnie odsunęłam od siebie Hazze i powiedziałam.
- My się chyba nie
zrozumieliśmy. Tak wyprowadziłam się od ciotki, ale nie będę mieszkała 2000 km
stąd tylko 2 metry ! Mieszkam naprzeciwko was wariaci. Jestem waszą sąsiadką. –
chłopcy zaczęli skakać po kanapie, przytulać mnie i rozwalać wszystko co
stanęło im na drodze. Gdy się trochę uspokoili kontynuowałam swoją wypowiedź.
- A teraz chodźcie ze
mną. Pokaże wam dom i przy okazji niespodziankę. Wyszliśmy z domu i weszliśmy
do mnie . Po kolei wszystko pokazywałam chłopcom. Najpierw kuchnia, salon,
łazienka, pokój muzyczny, dodatkowa sypialnia, mini kino, pokój rozrywki.
Następnie była góra. Najpierw moja sypialnia ( 3 pierwsze zdjęcia), wielki balkon, łazienka, znów
dodatkowa sypialnia i zatrzymaliśmy się przed korytarzem z 5 drzwiami. Kazałam
chłopcom poczekać, a wezwałam do siebie Louis’a . Otworzyłam drzwi i pokazałam
mu jego pokój. To była właśnie moja niespodzianka. Zrobiłam dla nich oddzielne
pokoje. Pokój był czarno-pomarańczowy. Na ścianach miał motywy marchewek.
Naprzeciwko łóżka wisiała wielka plazma. Obok niej stała duża szafa, biurko,
komoda. Po drugiej stronie znalazła się lampa, półka i na ścianie wisiały ramki
ze zdjęciami. Lou skakał z radości i krzyczał że mnie kocha!
- Możesz tu
przychodzić kiedy chcesz. W dzień i w noc, kiedy tylko będziesz miał ochotę –
powiedziałam.
- Mogę tu zamieszkać –
spytał z niepewnością.
- Pewnie. – krzyknęłam
, i Tommo gdzieś pobiegł. Jako następnego wybrałam Zayn’a. Wpuściłam go do
środka, a ten zaniemówił. Meble były koloru czarnego, a ściany białe. Na
suficie namalowany był motyw galaktyki. Wszystko, razem świetnie się
uzupełniało. Zostawiłam przyjaciela w pokoju, i jako następnego wybrałam
Liam’a. Jego pokój był zielony. Na komodzie stało terytorium z żółwiami.
Chłopak tak bardzo się nimi zainteresował, że nie widział kiedy wyszłam .
Złapałam Niall’a za rękę i doprowadziłam do 4 drzwi. Niepewnie je uchyliłam, bo nie wiedziałam czy mu się spodoba.
Kolory ścian były błękitne i granatowe. Meble były czarne a poduszki na łóżku w
kształcie jedzenia. Horan bardzo się ucieszył i mnie wyściskał. Został tylko
Harry . Wszedł do pokoju i rzucił się na łóżko. Pokój wyglądał tak. Po 30 minutach
zeszliśmy na dół. Chłopcy jeszcze raz dziękowali mi za wszystko. Nagle Lou
stanął w drzwiach z dwoma walizkami. Ja wybuchłam śmiechem, a reszta stała
zdezorientowana.
- Lou u mnie
zamieszka. Jak pokazałam mu jego pokój od razu spytał czy może tu pomieszkać.
Zgodziłam się więc dlatego ma walizki.- wytłumaczyłam przyjaciołom i pomogłam
Louis’owi wnieść jego rzeczy. Gdy zeszliśmy na dół nikogo nie było. Zaczęliśmy
ich szukać, ale na marne. W końcu przyjaciele stanęli w drzwiach ze swoimi
torbami.
- Jeśli Lou tu
zamieszka to my też. – krzyknęli chórem.
- A zapytaliście się
jej czy możecie. – wtrącił Tommo.
- Możemy ?.- zapytali
robiąc maślane oczka.
- No nie wiem.
Chcieliśmy spędzić z Lou ten czas sami. – wtedy przyjaciel objął mnie ręką w
tali, a ja dałam mu całusa.
- Pewnie, że możecie.
– zaśmiałam się patrząc na ich miny. Szybko pobiegli do swoich pokoi, a ja z
Lou śmialiśmy się z nich.
- Widziałaś tą minę
Hazzy , jak cię objąłem. – mówił przez śmiech. – albo tą jak dałaś mi buziaka.
- Nie widziałam bo
twarz miałam odwróconą w twoją stronę, głupku – powiedziałam i uśmiechnęłam
się. Gdy chłopcy zeszli na dół ustaliliśmy, że obejrzymy film. Wszystko już
było przygotowane, więc usiadłam na sofie obok Niall’a i Louis’a. W połowie
filmu zrobiłam się śpiąca. Oparłam głowę o ramię Lou i zasnęłam.
_________________________________________
Rozdział dodałam trochę wcześniej niż myślałam ;) Podoba się wam ? Bo mi nie ! Chyba nie mam talentu do pisania ! No cóż. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie na TT lub GG : 47164276 ;*
Do następnego ;*
Wera ;* xx
Hahahahhaha. Jaka reakcja chłopaków. Rozwalili mi system :D
OdpowiedzUsuńLouis! Hahahahhahahhah. Uśmiałam się. Od razu wiedziałam, że ten to coś musi odwalić :P
Hazza! Wiesz, Werka taki on zazdroooosny jest! ;)
Weź mi tu nie gadaj, że nie masz talentu! Genialny jest <3 A jeśli tak uważasz to pocieszę Cię. Ja też nie mam.
Weź naprawdę, mówię na serio. Ten rozdział jest cudowny.
No i dziękuję za komentarz u mnie oraz zapraszam na Prolog ;)--------> http://there-is-always-hope-onedirection.blogspot.com/2013/05/prolog.html#comment-form
Mam nadzieję, że wjedziesz i wyrazisz szczerą opnię. A może nawet dodasz się do obserwatorów.
Do następnego. Buziaki <3