środa, 1 maja 2013

Rozdział 11


Rano obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam z łóżka z uśmiechem, co często się nie zdarzało. Był spowodowany tym, że się przeprowadzam. Uwolnię się od tych ciągłych awantur. Trochę się boje bo będę mieszkać sama w tak ogromnym domu, ale dam radę. Przecież naprzeciwko mieszkają chłopcy. Muszę im o tym wszystkim powiedzieć, ale dopiero, gdy wszystko będzie już gotowe. A właśnie wpadłam na pomysł, aby przedstawię go wam później. Podeszłam do szafy i wybrałam ten zestaw. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam i pomalowałam. Zeszłam na dół, a w kuchni zastałam ciotkę.
- Weronika ! Przepraszam cię za tamto. Przepraszam za to, że cię uderzyłam i krzyczałam. Nie daje sobie rady. Często emocje mają nade mną kontrolę. Przepraszam. – powiedziała co mnie nieco zdziwiło. Nigdy nie prosiła o wybaczenie. Ale wyprowadzam się, to już postanowione.
- To i tak już nic nie zmieni. Za dużo wycierpiałam w tym domu. Wyprowadzam się. – powiedziałam i zasiadłam do stołu zalewając płatki mlekiem.
- Ale jak to ?- zapytała z niedowierzaniem.
- Tak to ! Nie będę już tu mieszkać. Nie mogę. Jakbym tu została to bym w szpitalu psychiatrycznym wylądowała. Zrozum ciociu, ja też sobie nie radzę. Mam niespełna 18 lat, a tak naprawdę nie mam nikogo z rodziny. Zostałam sama. Ty ciągle na mnie krzyczysz i bijesz. To jest nie do zniesienia. Mam dość. – powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. W końcu powiedziałam jej prawdę. Może zrozumie swój błąd. Pod domem czekała na mnie Jess. Wsiadłam do samochodu i powitałam się z dziewczyną przytulaskiem. Ruszyłyśmy w stronę sklepu meblowego. Spędziłyśmy tam z 5 godzin, ale warto było . Wszystko jest kupione. Poczynając od mebli do wszystkich pokoi kończąc na dodatkach. Został mi tylko sklep muzyczny. Postanowiłam zrobić sobie studio nagraniowe w domu. Chcę rozwijać swoje zainteresowania więc muszę kupić sprzęt. Kilka gitar, pianino, perkusja, mikrofony, głośniki, sprzęt do regulacji i wiele, wiele innych instrumentów. Czas jechać pod dom. Ekipa remontowa już robiła swoje. Zaczęli od malowania ścian, naprawy schodów i wymiany okien. Mój dom rodzi się na nowo.

( 2 tygodnie później )

Tak ! W końcu koniec remontów. Muszę przyznać, że robotnicy postarali się. Mój pokój jest prześliczny tak jak i reszta. Wszystko wykończone. Ogród jest niesamowity! Basen jest ogromny! Już siebie w nim widzę ! Zawsze o takim marzyłam. Pokój muzyczny, aż zapierał dech w piersiach. Czas powiedzieć chłopakom. Założyłam bluzę i wyszłam z domu, udając się do posesji naprzeciwko. Zapukałam do drzwi, które po chwili otworzył mi Liam i gestem ręki zaprosił do środka. Wszyscy siedzieli na kanapie, śmiejąc się i rozmawiając. Stanęłam przed nimi, a oni wlepili we mnie swoje oczy.
- Hej ! Na początku przepraszam , że nie kontaktowałam się z wami od 2 tygodni, ale miałam swoje powody. Mam dla was dobrą, albo złą wiadomość, zależy jak ją odbierzecie. Już nie mieszkam z ciotką. Wyprowadzam się. – powiedziałam a chłopcy posmutnieli. Nagle Harry wstał i mocno się do mnie przytulił.
- Nie zostawiaj mnie nie teraz. Proszę. – wyszeptał do mojego ucha. Nie wiedziałam co te słowa mają znaczyć.
- Bardzo na przykro . Będziemy tęsknić – usłyszałam.- Będziesz nas odwiedzać ? – znów rozległ się głos Louisa. Momentalnie odsunęłam od siebie Hazze i powiedziałam.
- My się chyba nie zrozumieliśmy. Tak wyprowadziłam się od ciotki, ale nie będę mieszkała 2000 km stąd tylko 2 metry ! Mieszkam naprzeciwko was wariaci. Jestem waszą sąsiadką. – chłopcy zaczęli skakać po kanapie, przytulać mnie i rozwalać wszystko co stanęło im na drodze. Gdy się trochę uspokoili kontynuowałam swoją wypowiedź.
- A teraz chodźcie ze mną. Pokaże wam dom i przy okazji niespodziankę. Wyszliśmy z domu i weszliśmy do mnie . Po kolei wszystko pokazywałam chłopcom. Najpierw kuchnia, salon, łazienka, pokój muzyczny, dodatkowa sypialnia, mini kino, pokój rozrywki. Następnie była góra. Najpierw moja sypialnia ( 3 pierwsze zdjęcia), wielki balkon, łazienka, znów dodatkowa sypialnia i zatrzymaliśmy się przed korytarzem z 5 drzwiami. Kazałam chłopcom poczekać, a wezwałam do siebie Louis’a . Otworzyłam drzwi i pokazałam mu jego pokój. To była właśnie moja niespodzianka. Zrobiłam dla nich oddzielne pokoje. Pokój był czarno-pomarańczowy. Na ścianach miał motywy marchewek. Naprzeciwko łóżka wisiała wielka plazma. Obok niej stała duża szafa, biurko, komoda. Po drugiej stronie znalazła się lampa, półka i na ścianie wisiały ramki ze zdjęciami. Lou skakał z radości i krzyczał że mnie kocha!
- Możesz tu przychodzić kiedy chcesz. W dzień i w noc, kiedy tylko będziesz miał ochotę – powiedziałam.
- Mogę tu zamieszkać – spytał z niepewnością.
- Pewnie. – krzyknęłam , i Tommo gdzieś pobiegł. Jako następnego wybrałam Zayn’a. Wpuściłam go do środka, a ten zaniemówił. Meble były koloru czarnego, a ściany białe. Na suficie namalowany był motyw galaktyki. Wszystko, razem świetnie się uzupełniało. Zostawiłam przyjaciela w pokoju, i jako następnego wybrałam Liam’a. Jego pokój był zielony. Na komodzie stało terytorium z żółwiami. Chłopak tak bardzo się nimi zainteresował, że nie widział kiedy wyszłam . Złapałam Niall’a za rękę i doprowadziłam do 4 drzwi. Niepewnie je uchyliłam, bo  nie wiedziałam czy mu się spodoba. Kolory ścian były błękitne i granatowe. Meble były czarne a poduszki na łóżku w kształcie jedzenia. Horan bardzo się ucieszył i mnie wyściskał. Został tylko Harry . Wszedł do pokoju i rzucił się na łóżko. Pokój wyglądał tak. Po 30 minutach zeszliśmy na dół. Chłopcy jeszcze raz dziękowali mi za wszystko. Nagle Lou stanął w drzwiach z dwoma walizkami. Ja wybuchłam śmiechem, a reszta stała zdezorientowana.
- Lou u mnie zamieszka. Jak pokazałam mu jego pokój od razu spytał czy może tu pomieszkać. Zgodziłam się więc dlatego ma walizki.- wytłumaczyłam przyjaciołom i pomogłam Louis’owi wnieść jego rzeczy. Gdy zeszliśmy na dół nikogo nie było. Zaczęliśmy ich szukać, ale na marne. W końcu przyjaciele stanęli w drzwiach ze swoimi torbami.
- Jeśli Lou tu zamieszka to my też. – krzyknęli chórem.
- A zapytaliście się jej czy możecie. – wtrącił Tommo.
- Możemy ?.- zapytali robiąc maślane oczka.
- No nie wiem. Chcieliśmy spędzić z Lou ten czas sami. – wtedy przyjaciel objął mnie ręką w tali, a ja dałam mu całusa.
- Pewnie, że możecie. – zaśmiałam się patrząc na ich miny. Szybko pobiegli do swoich pokoi, a ja z Lou śmialiśmy się z nich.
- Widziałaś tą minę Hazzy , jak cię objąłem. – mówił przez śmiech. – albo tą jak dałaś mi buziaka.
- Nie widziałam bo twarz miałam odwróconą w twoją stronę, głupku – powiedziałam i uśmiechnęłam się. Gdy chłopcy zeszli na dół ustaliliśmy, że obejrzymy film. Wszystko już było przygotowane, więc usiadłam na sofie obok Niall’a i Louis’a. W połowie filmu zrobiłam się śpiąca. Oparłam głowę o ramię Lou i zasnęłam.

_________________________________________

Rozdział dodałam trochę wcześniej niż myślałam ;) Podoba się wam ? Bo mi nie ! Chyba nie mam talentu do pisania ! No cóż. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie na TT lub GG : 47164276 ;*
Do następnego ;*
Wera ;* xx

1 komentarz:

  1. Hahahahhaha. Jaka reakcja chłopaków. Rozwalili mi system :D
    Louis! Hahahahhahahhah. Uśmiałam się. Od razu wiedziałam, że ten to coś musi odwalić :P
    Hazza! Wiesz, Werka taki on zazdroooosny jest! ;)
    Weź mi tu nie gadaj, że nie masz talentu! Genialny jest <3 A jeśli tak uważasz to pocieszę Cię. Ja też nie mam.
    Weź naprawdę, mówię na serio. Ten rozdział jest cudowny.
    No i dziękuję za komentarz u mnie oraz zapraszam na Prolog ;)--------> http://there-is-always-hope-onedirection.blogspot.com/2013/05/prolog.html#comment-form
    Mam nadzieję, że wjedziesz i wyrazisz szczerą opnię. A może nawet dodasz się do obserwatorów.
    Do następnego. Buziaki <3

    OdpowiedzUsuń