wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 14


 ( perspektywa Weroniki )

Rano obudziłam się wtulona w loczka. Tak słodko spał, że nie mogłam się na niego napatrzeć. Po woli zaczęłam wstawać z łóżka, co było lada wyczynem, ponieważ Harry przywierał swoim ciałem do mojego, ale ostatecznie udało mi się wydostać. Była 10:00. Postanowiłam zrobić chłopakom śniadanie. Naleśniki ! Wyciągnęłam z lodówki potrzebne składniki i wzięłam się za przygotowanie posiłku. One Direction od razu zleciało się, gdy poczuli piękne zapachy. Zasiedli do stołu, a Hazza objął mnie w tali.
- Harry puść mnie ! Robię śniadanie. – powiedziałam do loczka.
- Nie przeszkadzaj sobie ! – odpowiedział i jeszcze bardziej przycisnął mnie do siebie. Co ja mogę na to poradzić ? Nic ! Zaczęłam się poruszać, a wraz ze mną Styles. Położyłam chłopakom talerz z naleśnikami na stole, a sama chciałam usiąść na krześle, ale Harry się wrył i posadził mnie sobie na kolanach.
- Wariat ! – krzyknęłam i zaczęłam jeść. Harry nie jadł, bo nie miał jak. Przeszkadzałam mu, ale sam chciał mnie trzymać na kolanach. W końcu zlitowałam się nad nim i  nałożyłam mu na talerz posiłek przygotowany przeze mnie. Posmarowałam go Nutellą i wkładałam mu do buzi kawałki dania. Gdy każdy już się najadł, zaczęłam sprzątać. Harry znów się do mnie przytulał, co uniemożliwiło mi szybkie posprzątanie po śniadaniu. Przy zmywaniu ochlapałam go wodą i uciekłam do chłopaków, przytulając się do Niall’a.
- Chodź tu ! – krzyknął wychodząc z kuchni i zmierzając w moją stronę.
- Nie ! Niall uratuj mnie ! – powiedziałam w stronę Niall’a i dałam mu buziaka w usta. On tylko rozluźnił uścisk i Harry wziął mnie na ręce. Wyszedł na taras i wrzucił mnie do basenu. Uciekł do domu  i zamknął drzwi. Na dworze nie było zbyt ciepło, a ja cała się trzęsłam. Usiadłam na bujanej huśtawce, pocierając swoje ramiona dłońmi. Minęła godzina, dwie ? Nie wiem ! Było mi tak zimno, że nie czułam, żadnej części swojego ciała. Nagle z domu wybiegł Zayn, a za nim Hazza. Przybiegł do mnie i wziął na ręce.
- Czy tu się dobrze czujesz ? – warknął w stronę loczka. – Ona mogła tu zamarznąć. – zmierzył tylko Harry’ego wzrokiem i poszedł ze mną do domu. Kazał się przebrać w to i zejść do salonu. Tak też zrobiłam. Zeszłam do salonu, gdzie byli już wszyscy. Nawet Natalia. Wyglądała tak .Usiadłam na miejscu obok mulata, a ten podał mi ciepłą herbatę i przykrył kocem.
- Weronika ! Przepraszamy cię za to, że nie wyszliśmy po ciebie. – powiedział Liam, ale ja na to nie zważałam. Siedziałam nieruchomo i wpatrywałam się w wyłączony telewizor. Loczken wstał i podszedł do mnie.
- Przepraszam. – powiedział.
- Jak mogłeś mi to zrobić ! – wybuchłam. – Gdyby nie Zayn jeszcze bym tam siedziała, co ? Zamarzłabym tam na śmierć, idioto ! Co ty sobie wyobrażasz ? – syknęłam w jego stronę i wstałam. Podeszłam do Natalii i spytałam, czy możemy porozmawiać. Ta tylko skinęła głową na tak. Pociągnęłam ją za rękę i zaprowadziłam do swojego pokoju. Usadowiłyśmy się na łóżku, a ona zaczęła rozmowę.
- On tego nie chciał . – powiedziała patrząc na mnie.- Zrobił to pod wpływem emocji, nerwów.
- To nic nie zmienia. Zrobił to ! Gdyby nie Zayn, byłabym teraz w szpitalu. Nie rozumiem go. – powiedziałam wzdychając. – Ale nie chcę o tym rozmawiać. Co z John’em ? Opowiesz mi o tym ?
- Tak . On mnie zdradził. – powiedziała spuszczając wzrok. – Byliśmy na imprezie i ja na chwilę wyszłam do toalety. Gdy wróciłam już go nie było. Zaczęłam go szukać. Chodziłam po różnych zakątkach klubu i w końcu go znalazłam. Nie był sam. On robił to z inną. – powiedziała przez łzy. Przytuliłam ją i pocieszałam słowami „ wszystko będzie dobrze ”, choć się na to nie zanosiło.
- Możesz się tu przeprowadzić. Fajnie będzie mieszkać ze swoją przyjaciółką. – oznajmiłam jej.
- Naprawdę ? Dziękuje. – powiedziała i dała mi buziaka. Znów wróciłyśmy do salonu . Postanowiłam, że pójdę na zakupy, ale Nat nie chciała ze mną iść.
Przebrałam się i wyszłam z domu. Taksówka już czekała. Poprosiłam pod Centrum Handlowe. Po 20 minutach byłam już w środku. Postanowiłam, że dzisiaj zaszaleję. Kupiłam :
3 sukienki . [ KLIK ], [ KLIK ], [ KLIK ]
Marynarkę i kurtkę dżinsową : [ KLIK ], [ KLIK ]
3 Pary butów na obcasach : [ KLIK ], [ KLIK ], [ KLIK ]
2 pary trampek: [ KLIK ], [ KLIK ]
Bransoletki i zegarek : [ KLIK ], [ KLIK ], [ KLIK ]
Po udanych zakupach wróciłam do domu. Położyłam zakupy w korytarzu i poszłam do kuchni nalać sobie picia. Weszłam do salonu, gdzie siedziało One Direction.
- Gdzie Natalia ?- spytałam Zayn’a.
- Gdzieś wyszła. – odpowiedział. Nagle Liam dostał jakiś telefon. Wrócił po 5 minutach i oznajmił, że ich dziewczyny jutro przyjeżdżają.
- Musimy się stąd wynieść. – powiedział Lou i posmutniał.
- Jeśli chcecie możecie zostać. Z chęcią poznam wasze dziewczyny . – wstałam i podreptałam po moje zakupy. O boże. ! Ile to waży ? Wchodziłam po schodach ślimaczym krokiem.
- Daj, pomogę ci. – usłyszałam głos za mną . Odwróciłam się i ujrzałam loczka.
- Nie, dziękuje. – wysyczałam. Byłam na niego zła. Jak on mógł mi takie coś zrobić ? Jakoś udało mi się dotrzeć do pokoju. Rozpakowałam swoje rzeczy i ułożyłam je na półkach. Byłam wyczerpana. Wzięłam tylko szybki prysznic i ułożyłam się wygodnie w moim łóżku. Coś czuję, że jutro będę chora.

( następny dzień , perspektywa Zayn’a. )

To dziś ten dzień. Spotkanie z Perrie. Postanowiłem, że powiem jej o zakończeniu naszego związku. Już za bardzo mnie to męczy. Nie czuję do niej tego co na początku naszego związku. To będzie bardzo trudne, bo mimo wszystko nadal mam ją w swoim sercu. Nie da się tak od razu w kimś odkochać. Boję się, tak cholernie się boję. Nie chcę jej zranić, ale ona chyba też mnie nie kocha. Chcę żyć z nią w przyjaźni. Jest świetną dziewczyną. Wstałem z łóżka i ubrałem się. Zszedłem na dół, gdzie byli już wszyscy. Weronika i Natalia przygotowywały się do powitania dziewczyn. Choć to dopiero za 4 godziny, to one i tak wszystko szykują.
- Dziewczyny. Przestańcie- zaczął Liam. – Ja ze swoją dziewczyną idę do restauracji, Zayn i Lou pewnie też, więc po co się męczycie z tym obiadem ? Nie potrzebnie. – dopiero na te słowa, dziewczyny usiadły na kanapie i zaczęły plotkować.  Dosiadłem się do nich i przysłuchiwałem się rozmowie. W końcu mi się to znudziło, bo który chłopak chciałby słuchać o tym jak i kto się ostatnio ubrał. Poszedłem do chłopaków na taras. Byliśmy u Weroniki w domu, a czuliśmy się jak u siebie, a  nawet lepiej. Chłopcy rozmawiali o swoich dziewczynach, tylko nie Harry i Niall bo oni są singlami. Za to ja biłem się z myślami. Ale już postanowiłem. Zrobię to.
                                                   
                                                  **********

Dziewczyny są już w domu naszej przyjaciółki od jakiś 2 godzin. Polubiły się. Szczególnie Weronika i Danielle. Rozmawiają bez przerwy. Nadszedł czas, aby zabrać Perrie i powiedzieć jej wszystko. Wyszliśmy z domu i poszliśmy po prostu do parku. Usiedliśmy na ławce  :
- Perrie. Posłuchaj. Od dłuższego czasu czuję, że bardzo się od siebie oddaliliśmy. – zacząłem niepewnie. -  Kocham cię, ale nie czuję tego co na początku. Nie widujemy się tak często, jak kiedyś. To wszystko mnie przerasta. Mam dość. Nie chcę cię stracić, ale to za dużo. Chcę, abyśmy zostali przyjaciółmi. Jeśli tego nie chcesz, zrozumiem. – powiedziałem i spuściłem głowę. Ona załapała mnie za rękę i uniosła mój podbródek.
- Rozumiem Cię Zayn. Ja też to czuję. To co przyjaciele ? – zapytała, a ja przytaknąłem.  Spojrzeliśmy na siebie i się uśmiechnęliśmy. Powiedziała, że musi już iść. Pocałowałem ją ostatni raz, na pożegnanie i każdy rozszedł się w swoją stronę. Wszedłem do domu i od razu pobiegłem do „ swojego ” pokoju. Zamknąłem drzwi, a do oczu napłynęły mi łzy. Stanąłem przy oknie i zauważyłem Weronikę, skuloną na huśtawce. Postanowiłem do niej zejść. Wyszedłem na taras i usiadłem obok niej. Dziewczyna przestraszyła się, a ja tylko się zaśmiałem.
- Co się stało. – spytała po chwili ciszy.
- Nic. – opowiedziałem cicho.
- Przecież widzę. Dobra, nie chcesz to nie mów, ale zawsze możesz do mnie przyjść ze swoim problemem, a ja postaram się pomóc. – oznajmiła mi brunetka. Dziękuje, że ją poznałem. Jest niesamowita. Najlepsza przyjaciółka.
- Zerwałem z nią – powiedziałem, a po policzku spłynęła mi łza. Dziewczyna tylko mnie przytuliła. Chyba zastygliśmy. Oderwaliśmy się o siebie po jakiś 10 minutach.
- Nie martw się. Spójrz na siebie. Jesteś przystojnym, sympatycznym, utalentowanym chłopakiem. Po prostu ideał. Znajdziesz jeszcze dziewczynę. Po prostu tak musiało być. – powiedziała z uśmiechem na ustach. – Perrie, to faktycznie miła dziewczyna, ale los  chciał żebyście zostali przyjaciółmi – pocieszała mnie i za to ją kocham.
- Dziękuje już mi lepiej. To dzięki tobie. Jesteś kochana. – powiedziałem. – Mogę mieć do ciebie pytanie.
- Jasne . – odpowiedziała Weronika.
- Kochasz go, prawda ? Kochasz Hazzę . – powiedziałem z przekonaniem. Widać, że dziewczyna długo myślała nad odpowiedzią, ale w końcu to zrobiła,
- Nie wiem, Zayn. Nie jestem pewna. Ostatnio bardzo się do siebie zbliżyliśmy, ale tak akcja wczoraj, to przesada. Ja po prostu boję się mu zaufać. Jak wiesz, miałam już chłopaka, który bardzo mnie zranił. Boję się jak cholera. Boję się, że zostawi mnie tak jak Tom. – wypowiedział te słowa spuszczając głowę.
- Tak akcja, to rzeczywiście przesada. Ale on to zrobił z zazdrości o Niall’a. A Harry by cię nie skrzywdził. Może na pozór taki jest, ale to nie prawda. – powiedziałem.
- Nie masz pewności, Zayn. Ja sama muszę w to uwierzyć, a nie umiem. – oznajmiła mi dziewczyna i wstała z huśtawki.- Idziemy do domu, bo zimno. – pociągnęła mnie za rękę.

( perspektywa Weroniki )

Ta rozmowa z Zayn’em dobrze na mnie wpłynęła. Ale szkoda mi go. Rozstał się z Perrie. Tworzyli dobrą parę, ale może tylko tak na pokaz ? Nie wiem i nie wnikam. Razem z  mulatem udaliśmy się do swoich pokoi, bo  w domu nikogo nie było, oprócz Hazzy i blondyna. Reszta pewnie ze swoimi dziewczynami. Bardzo je polubiłam, a szczególnie Danielle. To bardzo miła dziewczyna i mamy wiele wspólnych tematów. Wzięłam książkę i usiadłam na fotelu. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i krzyknęłam : „ Proooooszę ”. Do pokoju wszedł loczek. Stanął przede mną i powiedział.
- Pójdziesz ze mną na kolację ?
- Nie! – warknęłam.
- Proooszę . Jeśli ci się nie spodoba, to od razu cię odwiozę. – powiedział błagalnym tonem.
- No dobrze. – uległam mu. – Tylko się przebiorę. Weszłam do garderoby i wybrałam nowo kupioną sukienkę. Dodałam jeszcze kilka dodatków i wszystko razem wyglądało tak. Weszłam pod prysznic i zażyłam szybką kąpiel. Ubrałam rzeczy i wyprostowałam włosy. Nałożyłam lekki makijaż i gotowa zeszłam do salonu. Harry już na mnie czekał.  Wyszliśmy razem i wsiedliśmy do samochodu. Myślałam, że ta kolacja będzie zwykłym przyjacielskim spotkaniem, ale myliłam się. 

____________________________________________________


Heej ! Dość długi rozdział ! Pisany w męczarniach, więc mam nadzieje, że docenicie mój wysiłek i nagrodzicie go komentarzami, chociaż raz ! Ogólnie podoba mi się, co nie zdarza się często  :D A wam się podoba ? 

Do następnego ;) 
Wera ;* xx

1 komentarz:

  1. Fajny, fajny. Oj, Harry, Harry.. Wkurzyłeś mnie! Co ty se wyobrażasz, hm? No właśnie.
    Ciekawe co wymyślił ^^
    Przepraszam, że taki krótki, ale coś mi dziś głowa wysiada do komentarzy.
    Nie mogę uwierzyć, że to koniec Lanielle..
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń