~~ Zayn ~~
Podjąłem
decyzję. Już od pewnego czasu brakuje mi bliskości jakiejkolwiek osoby. Jestem
w drodze do domu Marty. Na pewno mi ulży gdy powiem jej co do niej czuję. Tylko
jak ona na to zareaguje ?
I czy ona
też coś do mnie czuje ? Nie wiem, ale zaraz się przekonam. Już prawię jestem. Jeszcze
tylko kilka metrów. Jestem u celu ! Wysiadłem z auta i zadzwoniłem dzwonkiem do
drzwi. Po chwili ujrzałem w nich uśmiechniętą Martę. Wpuściła mnie do środka i
kazała usiąść na kanapie, a sama gdzieś wyszła. Zrobiłem tak jak prosiła i
czekałem na dziewczynę. Niedługo znów ją ujrzałem. Ubrana była w chabrowe
rurki, trochę za duży sweter w paski , a na nogi założone miała cieliste
trampki. Szyję owinęła cienką apaszką, a rękę przyozdobiła niebieską
bransoletką. Wyglądała ślicznie. Usiadła obok mnie i obdarowała słodkim
całusem. Pomyślałem teraz albo nigdy. Muszę jej to powiedzieć.
- Marta ,
posłuchaj. Wiem, że nie znamy się zbyt długo, ale to jest silniejsze ode mnie.
– zrobiłem krótką pauzę.
- Co ? –
zapytała zaciekawiona dziewczyna.
- Od pewnego
czasu… znaczy od początku, gdy cię tylko poznałem spodobałaś mi się. Potrzebuje
ciebie. Potrzebuje właśnie tej osoby.
– wskazałem
palcem na dziewczynę. - Potrzebuje takiej osoby, która mnie pocieszy w trudnych
chwilach i uważam, że ty jesteś do tego odpowiednia. Gdy cię widzę uśmiecham
się, a serce szybciej bije. Przed spaniem myślę o tobie i przez to nie mogę
zasnąć, a gdy już to zrobię to przed oczami pokazuje mi się twoja twarz. Nie
mogę w to uwierzyć. Ja się zakochałem. – westchnąłem. – Kocham cię.
- spojrzałem
na dziewczynę. Po jej policzku spłynęła łza.
- Czemu
płaczesz ? – zapytałem ocierając jej twarz.
- Ja… ja …
ja. – jąkała się. – Ja też cię kocham. A płaczę dlatego, że jeszcze nikt nie
powiedział mi czegoś tak pięknego. Tylko obawiam się jednego Zayn .
- Czego. –
przesiadłem się obok dziewczyny
- Fanek,
mediów, a przede wszystkim tego, że nie będziesz miał dla mnie czasu. Przecież
grasz w zespole. Macie koncerty, wywiady, trasy.
- Wiem. Ale
to moja praca, zrozum. Mimo tego będę dbał o ciebie. Postaram się spędzać z
tobą każdą moją wolną chwile. A w trasie ? Przecież będziesz mogła do mnie
przyjeżdżać. Będzie skype. Damy radę. – powiedziałem i objąłem dziewczynę
ramieniem.
- Kocham
cię, i zrobię wszystko, żeby być z tobą szczęśliwa. Tylko obiecaj, że mnie nie
zostawisz, że podczas trasy nie zapomnisz. – Marta popatrzała na mnie ze łzami
w oczach.
- Obiecuje.
– wyszeptałem i wpiłem się w jej usta. Odwzajemniła pocałunek. Kocham ją. W
końcu jestem szczęśliwy.
~~Weronika~~
Od samego
rana z Harry’m i Niall’em wygłupialiśmy się i tak pobudziliśmy wszystkich. Zayn
zjadł śniadanie i gdzieś wyszedł. Pewnie do Marty. Lou razem z Li zaszyli się w
swoich pokojach. Tęsknią za swoimi dziewczynami. Szkoda mi ich. Chodzą tacy
podłamani. A taki Niall nie ma nikogo. Nie dawno też zaliczałam się do tej
grupy, ale teraz jestem w szczęśliwym związku z Harry’m. Teraz pobawię się w ciocię
„swatkę”. Tylko muszę znaleźć odpowiednią dziewczynę dla blondyna.
Usłyszałam
głośny trzask na dole. Szybko zbiegłam po schodach i zobaczyłam zakrwawionego
Tomlinsona. Leżał na ziemi, nie ruszał się. Wokoło niego walało się pełno
roztłuczonego szkła. Po chwili przybiegli chłopacy. Zadzwonili po pogotowie, bo
ja nie mogłam. Nie umiałam. Ręce trzęsły mi się jak galareta.
Po 20
minutach karetka przyjechała i zabrała Lou. Nadal był nieprzytomny. Lekarze
powiedzieli, że był pod wpływem alkoholu. Resztę badań zrobią mu w szpitalu.
Pobiegłam do swojego pokoju, aby się przebrać. W szybkim tempie założyłam na
siebie ciemne rurki i bluzę z flagą Wielkiej Brytanii. Na nogi nałożyłam beżowe
buty z ćwiekami. Jeszcze przelotnie przejrzałam się w lustrze. Uznałam , że
wyglądam całkiem przyzwoicie. Wyszłam z pokoju. Na dole czekał już na mnie
loczek. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z podjazdu z piskiem opon.
Jesteśmy już
w szpitalu. Louis nadal jest nieprzytomny. Co się stało ? Usiadłam na krześle
obok Harry’ego wtulając się w jego tors. Nagle z sali wyszedł lekarz.
- Państwo są
jego rodziną ? – zapytał.
- Tak jakby
. – odpowiedział Niall
- To czy
mógłbym prosić jedną osobę do gabinetu.
Od razu
zerwałam się z krzesła. Popatrzyłam jeszcze pytająco na chłopaków, czy to ja
właśnie mogę iść. Odpowiedzieli mi kiwając twierdząco głową. Poszłam za
lekarzem. Usiadłam naprzeciwko niego, a on ciężko westchnął.
- To coś
poważnego ? – spytałam
- Stan Pana
Louis’a jest stabilny. Ma kilka zadrapań i lekki wstrząs mózgu. Ale jest jedna
niepokojąca rzecz.
- Jaka ? –
przeszkodziłam lekarzowi
- W krwi
wykryto amfetaminę. Muszą państwo go pilnować. – powiedział , a mi odjęło mowę.
On i amfetamina ? Dlaczego ? Wyszłam ze
spuszczoną głową z pomieszczenia. Chłopacy od razu do mnie podbiegli.
- I jak ? –
zapytali równocześnie
- Jego stan
jest stabilny – powiedziałam szeptem
- To dobrze
– ucieszył się Harry
- Ale w jego
krwi wykryto amfetaminę. – mina loczka zrzedła. – Ciekawe co do tego
doprowadziło ? Doktor powiedział, że mamy go pilnować. – usiadłam na jednym z
krzeseł. Po chwili dołączyli do nas Liam i Zayn. Opowiedzieliśmy im wszystko.
*Następny
dzień*
Obudziłam
się wtulona w loczka na szpitalnym korytarzu. Usłyszałam burczenie w brzuchu
więc udałam się do kawiarenki, która znajdowała się kilka pięter niżej. Kupiłam
wszystkim kanapki i wróciłam pod sale w której leżał Tomlinson. Pobudziłam
chłopaków i zjedliśmy „śniadanie”. Zgodnie stwierdziliśmy, że na razie nie ma
sensu tu siedzieć, i pojedziemy do domu. W drodze powrotnej już zasypiałam, ale
Hazz co chwilę trącał mnie ręką, co powodowało, że byłam jeszcze w świecie
żywych. Gdy dojechaliśmy ile sił w nogach pobiegłam do swojego pokoju i
rzuciłam się na łóżko. W ekspresowym tempie zasnęłam.
________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale musiałam coś dodać ;) Jak zwykle uważam, że mi nie wyszedł, ale cóż xD To wszystko ;)
Buziaki xx
Weronika ;*
Przepraszam za ten komenatrz. Będzie taki sam, jak dzisiejszy dzień. Czyt. Nijaki :c
OdpowiedzUsuńFaktycznie ŚLICZNIE wyglądała xd
Owowoowowowoowowow *o*
Pocałowali się. Marta mi wszystko opowie :D
Weła! Na mózg Ci padło z tymi narkotykami?! Przecież to jest NIEMOŻLIWE. Znaczy możliwe, jak się stało, ale w swojej możliwośći niemożliwe!
E, tam. Sama nie wyszłaś, a nie ten rozdział.
Mam nadzieję, że z Lou będzie wszystko w porządku. To chyba z powodu Eleanor, ale nie jestem pewna. No i Malik z Mafftą. PARTY HARD.
Kończę. Pa xx
Świetny rozdział ale szkoda że krótki
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ;)
Szkoda że taki krótki ale jest z*******y
OdpowiedzUsuńZ.M.