sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 19

~~ Zayn ~~
Podjąłem decyzję. Już od pewnego czasu brakuje mi bliskości jakiejkolwiek osoby. Jestem w drodze do domu Marty. Na pewno mi ulży gdy powiem jej co do niej czuję. Tylko jak ona na to zareaguje ? 
I czy ona też coś do mnie czuje ? Nie wiem, ale zaraz się przekonam. Już prawię jestem. Jeszcze tylko kilka metrów. Jestem u celu ! Wysiadłem z auta i zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Po chwili ujrzałem w nich uśmiechniętą Martę. Wpuściła mnie do środka i kazała usiąść na kanapie, a sama gdzieś wyszła. Zrobiłem tak jak prosiła i czekałem na dziewczynę. Niedługo znów ją ujrzałem. Ubrana była w chabrowe rurki, trochę za duży sweter w paski , a na nogi założone miała cieliste trampki. Szyję owinęła cienką apaszką, a rękę przyozdobiła niebieską bransoletką. Wyglądała ślicznie. Usiadła obok mnie i obdarowała słodkim całusem. Pomyślałem teraz albo nigdy. Muszę jej to powiedzieć.
- Marta , posłuchaj. Wiem, że nie znamy się zbyt długo, ale to jest silniejsze ode mnie. – zrobiłem krótką pauzę.
- Co ? – zapytała zaciekawiona dziewczyna.
- Od pewnego czasu… znaczy od początku, gdy cię tylko poznałem spodobałaś mi się. Potrzebuje ciebie. Potrzebuje właśnie tej osoby.
– wskazałem palcem na dziewczynę. - Potrzebuje takiej osoby, która mnie pocieszy w trudnych chwilach i uważam, że ty jesteś do tego odpowiednia. Gdy cię widzę uśmiecham się, a serce szybciej bije. Przed spaniem myślę o tobie i przez to nie mogę zasnąć, a gdy już to zrobię to przed oczami pokazuje mi się twoja twarz. Nie mogę w to uwierzyć. Ja się zakochałem. – westchnąłem. – Kocham cię.
- spojrzałem na dziewczynę. Po jej policzku spłynęła łza.
- Czemu płaczesz ? – zapytałem ocierając jej twarz.
- Ja… ja … ja. – jąkała się. – Ja też cię kocham. A płaczę dlatego, że jeszcze nikt nie powiedział mi czegoś tak pięknego. Tylko obawiam się jednego Zayn .
- Czego. – przesiadłem się obok dziewczyny
- Fanek, mediów, a przede wszystkim tego, że nie będziesz miał dla mnie czasu. Przecież grasz w zespole. Macie koncerty, wywiady, trasy.
- Wiem. Ale to moja praca, zrozum. Mimo tego będę dbał o ciebie. Postaram się spędzać z tobą każdą moją wolną chwile. A w trasie ? Przecież będziesz mogła do mnie przyjeżdżać. Będzie skype. Damy radę. – powiedziałem i objąłem dziewczynę ramieniem.
- Kocham cię, i zrobię wszystko, żeby być z tobą szczęśliwa. Tylko obiecaj, że mnie nie zostawisz, że podczas trasy nie zapomnisz. – Marta popatrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Obiecuje. – wyszeptałem i wpiłem się w jej usta. Odwzajemniła pocałunek. Kocham ją. W końcu jestem szczęśliwy.

                                               ~~Weronika~~

Od samego rana z Harry’m i Niall’em wygłupialiśmy się i tak pobudziliśmy wszystkich. Zayn zjadł śniadanie i gdzieś wyszedł. Pewnie do Marty. Lou razem z Li zaszyli się w swoich pokojach. Tęsknią za swoimi dziewczynami. Szkoda mi ich. Chodzą tacy podłamani. A taki Niall nie ma nikogo. Nie dawno też zaliczałam się do tej grupy, ale teraz jestem w szczęśliwym związku z Harry’m. Teraz pobawię się w ciocię „swatkę”. Tylko muszę znaleźć odpowiednią dziewczynę dla blondyna.

Usłyszałam głośny trzask na dole. Szybko zbiegłam po schodach i zobaczyłam zakrwawionego Tomlinsona. Leżał na ziemi, nie ruszał się. Wokoło niego walało się pełno roztłuczonego szkła. Po chwili przybiegli chłopacy. Zadzwonili po pogotowie, bo ja nie mogłam. Nie umiałam. Ręce trzęsły mi się jak galareta.

Po 20 minutach karetka przyjechała i zabrała Lou. Nadal był nieprzytomny. Lekarze powiedzieli, że był pod wpływem alkoholu. Resztę badań zrobią mu w szpitalu. Pobiegłam do swojego pokoju, aby się przebrać. W szybkim tempie założyłam na siebie ciemne rurki i bluzę z flagą Wielkiej Brytanii. Na nogi nałożyłam beżowe buty z ćwiekami. Jeszcze przelotnie przejrzałam się w lustrze. Uznałam , że wyglądam całkiem przyzwoicie. Wyszłam z pokoju. Na dole czekał już na mnie loczek. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z podjazdu z piskiem opon.
Jesteśmy już w szpitalu. Louis nadal jest nieprzytomny. Co się stało ? Usiadłam na krześle obok Harry’ego wtulając się w jego tors. Nagle z sali wyszedł lekarz.
- Państwo są jego rodziną ? – zapytał.
- Tak jakby . – odpowiedział Niall
- To czy mógłbym prosić jedną osobę do gabinetu.
Od razu zerwałam się z krzesła. Popatrzyłam jeszcze pytająco na chłopaków, czy to ja właśnie mogę iść. Odpowiedzieli mi kiwając twierdząco głową. Poszłam za lekarzem. Usiadłam naprzeciwko niego, a on ciężko westchnął.
- To coś poważnego ? – spytałam
- Stan Pana Louis’a jest stabilny. Ma kilka zadrapań i lekki wstrząs mózgu. Ale jest jedna niepokojąca rzecz.
- Jaka ? – przeszkodziłam lekarzowi
- W krwi wykryto amfetaminę. Muszą państwo go pilnować. – powiedział , a mi odjęło mowę. On i amfetamina ? Dlaczego ?  Wyszłam ze spuszczoną głową z pomieszczenia. Chłopacy od razu do mnie podbiegli.
- I jak ? – zapytali równocześnie
- Jego stan jest stabilny – powiedziałam szeptem
- To dobrze – ucieszył się Harry
- Ale w jego krwi wykryto amfetaminę. – mina loczka zrzedła. – Ciekawe co do tego doprowadziło ? Doktor powiedział, że mamy go pilnować. – usiadłam na jednym z krzeseł. Po chwili dołączyli do nas Liam i Zayn. Opowiedzieliśmy im wszystko.

*Następny dzień*


Obudziłam się wtulona w loczka na szpitalnym korytarzu. Usłyszałam burczenie w brzuchu więc udałam się do kawiarenki, która znajdowała się kilka pięter niżej. Kupiłam wszystkim kanapki i wróciłam pod sale w której leżał Tomlinson. Pobudziłam chłopaków i zjedliśmy „śniadanie”. Zgodnie stwierdziliśmy, że na razie nie ma sensu tu siedzieć, i pojedziemy do domu. W drodze powrotnej już zasypiałam, ale Hazz co chwilę trącał mnie ręką, co powodowało, że byłam jeszcze w świecie żywych. Gdy dojechaliśmy ile sił w nogach pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. W ekspresowym tempie zasnęłam. 

________________________________

Przepraszam, że taki krótki, ale musiałam coś dodać ;) Jak zwykle uważam, że mi nie wyszedł, ale cóż xD To wszystko ;)
Buziaki xx
Weronika ;*

3 komentarze:

  1. Przepraszam za ten komenatrz. Będzie taki sam, jak dzisiejszy dzień. Czyt. Nijaki :c
    Faktycznie ŚLICZNIE wyglądała xd
    Owowoowowowoowowow *o*
    Pocałowali się. Marta mi wszystko opowie :D
    Weła! Na mózg Ci padło z tymi narkotykami?! Przecież to jest NIEMOŻLIWE. Znaczy możliwe, jak się stało, ale w swojej możliwośći niemożliwe!
    E, tam. Sama nie wyszłaś, a nie ten rozdział.
    Mam nadzieję, że z Lou będzie wszystko w porządku. To chyba z powodu Eleanor, ale nie jestem pewna. No i Malik z Mafftą. PARTY HARD.
    Kończę. Pa xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ale szkoda że krótki
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że taki krótki ale jest z*******y
    Z.M.

    OdpowiedzUsuń